30.01.2008

Królik, śmierć i konkurs ujeżdżenia


Rabbit...
Originally uploaded by marcin.wisnios

Zapraszam do galerii zdjęć z ostatniego spektaklu Grupy KONCENTRAT.
W sobotę i niedzielę (2-3.02, godz. 19:00) można będzie obejrzeć spektakl w warszawskim Studiu Berlin. Pokaz towarzyszący - "Nawrotnik". Szczegóły jak zawsze na koncentrat.com.

22.01.2008

Taxówkarza opowieść zebrana

Nocny wyjazd do pracy. Trzy godziny wrzasku maszyn. Północ. Powrót do domu przez opłakaną deszczem Warszawę.

Taxi-driver: To tu są budynki mieszkalne?
Mua: Nie - serwerownie, komputery...
T: Ooo, to widzę, że ze specjalistą jadę! Ja potrafię włanczać.

(Jakże naiwnym byłym wierząc, że to szczyt umiejętności kierowcy.)

T: Ten Internet to mnie wciąga tak falowo. Najpierw było to Allegro. Siedziałem i kupowałem wszystko - takie duperele, drobiazgi... A ta pizda to se torebek nakupowała.
I mówi - "Po chuj mi tyle torebek". [...]


T: Teraz tę naszą-klasę magluję. Ledwno rano oczy przetrę i już tam sprawdzam czy ktoś się nie znalazł. Ostatnio znalazłem koleżankę z podstawówki... w siódmej klasie ze szkoły ją przeze mnie wyrzucili. Złapali nas w kiblu jak ją dymałem. Ją wyrzucili, a mi nic nie zrobili, nawet matki nie wezwali... Daleko mieszka, szkoda... spotkalibyśmy się, powspominali... [...]

T: A tu mój ojciec mieszkał z kochanką. Umarła od wódki... on też umarł od wódki.

[...]

M: Na rachunek poproszę.
T: Dobrze, że oddają...

20.01.2008

Polish psycho

Stosunek stopnia zesztywnienia martwego ciała jest odwrotnie proporcjonalny do spokoju, który w sobie noszę - Myśli własne.


Nie jestem w stanie zachować spokoju kiedy gałęzie wykręcają się wbrew mojej woli.
Nie jestem w stanie opanować zdenerwowania kiedy tysięczna igła wygrywa z dywanem w konkursie stopnia pokrycia podłogowego.
Nie potrafię powstrzymać toksyczności języka kiedy trup jodły walczy z okrywającym je materiałem fioletowego prześcieradła.

Nie mógłbym zostać zabójcą, który musi po sobie posprzątać. Na jedną ofiarę przypadałoby dziesięć innych:

- kobieta w pralni, która zbyt mocno wykrochmaliła koszulę denata
- operator koparki, którego wynikiem pracy są teraz zalepione buty ofiary i pół mieszkania
- kioskarz, który wydał dwie garści drobnych, rozsypujących się przy próbie przeniesienia ciała
- producent szamponu, któremu nie udało się wygrać z przetłuszczonymi włosami, za które ciągnę martwy korpus w stronę przedpokoju
- ekspedientka, która powołując się na reklamę szampon ten sprzedała
- babcia, która zmęczona niedzielną mszą biegiem pokonała odcinek specjalny do windy... znoszę materiałowy kokon z trupem idąc klatką schodową
- anorektyczna blond paniusia, której pies ośmielił się wciągnąć wątpliwą woń zawiniątka
- pies... niech się za mną nie włóczy i w swetrze nie biega
- gospodyni, która chcąć rzucić przekleństwo na widok zaplamionych schodów, w pół słowa - "Kur.." - padła
- doręczyciel paczki... dla równego rachunku... bo za długo jechał.


Idę przytulić jedyne lekarstwo, które z nieśmiałym uśmiechem patrzy na mnie dużymi, brązowymi oczami i zawija się miękkiem ogonkiem małego palca dookoła mojego palca.
Gdyby nie ona... z mniejszą śmiałością patrzylibyście w moje oczy.


Przed wyniesieniem choinki proszę zapoznać się z ulotką środków uspokajających lub skontaktować się z najbliższą farmaceutką.

02.01.2008

Żona pyta męża

Ż: Co tak ciągle biegasz do tej kuchni?
M: Kataklizm, kataklizm!
Ż: Co się znowu stało?
M: Wiesz ile jest stopni na dworze? Minus jedenaście!
Ż: Łeee... jak byliśmy mali - to były mrozy...
M: Pewnie... jak byłaś mała to przy minus jedenastu stopniach dzieci w podkoszulkach biegały się z fokami bawić.
Ż: Pamiętam jak szkołe zamknęli, przy minus trzydziestu...
M: Na letnie wakacje - takie były mrozy.