Zmęczenie znów zaatakowało. Tym razem odebrało pamięć tekstów kołysanek.
Tak, wiem, drogi przyjacielu - nigdy ich zbyt wielu nie pamiętałem (tekstów, nie kołysanek). Mam jednak kilka platynowych utworów o tematyce nasennej.
Są wśród nich "Ballada o dwóch siostrach", "Komu dzwonią", "Stary niedźwiedź mocno śpi" aka "Miałeś chamie złoty róg", "Tomorrow belongs to me" oraz od niedawna "Phantom of the Opera".
Upiór myli się notorycznie. Nowy w końcu. Przestawia zwrotki, a czasem nawet i linijki miesza.
"Ballada..." jest jednak pewnikiem. Wykonywana od ponad roku. Codziennie. Kilkanaście tonacji. Setki wariacji. Nienaganna znajomość tekstu.
Zaczęło się wczoraj...
"Usługiwały siostry dwie w gospodzie koło rzeczki, przyszedł podróżny i woła... hej.. usłużcie mi kelnereczki (??)"
Zirytowany po ukołysaniu małej pożaliłem się żonie. Zrozumiała. Od piętnastu miesięcy rozumie doskonale. Zmęczenie.
Dziś umysł wrzucił wsteczną "dwójkę".
"[...] obsłużcie mnie kelnereczki" rozpoczęło. Na drugi ogień poszedł podróżny, co to spełnił kielich do dna i już nie mówił z nikim, widząc, że druga siostra ma dużo piękniejsze... guziki. Obrazu nędzy i rozpaczy moich połączeń neuronowych dopełniła pamięć geograficzna, stricte miejska. Podpowiedziała, a jakże, że "taką balladę w słotny czas w oberży 'trzy korony' śpiewał mi hej... w Berlinie raz... John Burton, John nad Johny".
Eh.
Tchnąłem ducha przez opuszki palców. Powstał, rozejrzał się i splunął. Zrzucił strzępki kodu z ramienia. Stoi. Taki mały Typer Shark ;-) Jak go wykorzystam - nie wiem. Już go jednak pulubiłem.
31.03.2010
28.03.2010
10.03.2010
Ru-Ra
Sonia z szybkością ka (kra - wrony, przyp. tłum.) opanowuje kolejne słowa. Do jednych z nich należy "rura" (rura, przyp. tłum.).
Genezę poznania zwykle łatwo nakreślić; "rura" - nauczył tata, "jeden" - nauczyła mama, "łał" - nauczyła ciocia, "baba" (babcia, przyp. tłum.) - nauczyła babcia. Skąd jednak w małej głowie świadomość każdego z poznanych bytów, często pozostaje zagadką.
W ramach podróży po pokoju, na rękach przyp-tłuma, Sonia zbliżyła się do rury. (Zwykle pozostającej wyciszoną. Może z wyjątkiem piątkowego wieczoru, kiedy to w ramach międzypiętrowej wymiany zdań wędrują po niej wibracje "urwa... rwa... wa...").
Rura zaszemrała. Metalicznie skrzypnęła przesuwanym wewnątrz ciałem obcym. Spojrzenia przyp-tłuma i Soni spotkały się.
Przyp-tłum: Słyszysz Sonia? Coś idzie w rurze...
Sonia: Baba.
Coś jednak musiało ją zdradzić. Może fakt, że nadeszła rurą z ciepłą wodą?
Genezę poznania zwykle łatwo nakreślić; "rura" - nauczył tata, "jeden" - nauczyła mama, "łał" - nauczyła ciocia, "baba" (babcia, przyp. tłum.) - nauczyła babcia. Skąd jednak w małej głowie świadomość każdego z poznanych bytów, często pozostaje zagadką.
W ramach podróży po pokoju, na rękach przyp-tłuma, Sonia zbliżyła się do rury. (Zwykle pozostającej wyciszoną. Może z wyjątkiem piątkowego wieczoru, kiedy to w ramach międzypiętrowej wymiany zdań wędrują po niej wibracje "urwa... rwa... wa...").
Rura zaszemrała. Metalicznie skrzypnęła przesuwanym wewnątrz ciałem obcym. Spojrzenia przyp-tłuma i Soni spotkały się.
Przyp-tłum: Słyszysz Sonia? Coś idzie w rurze...
Sonia: Baba.
Coś jednak musiało ją zdradzić. Może fakt, że nadeszła rurą z ciepłą wodą?
9.03.2010
7.02.2010
24.01.2010
Nowa skala
Nie dostałem w prezencie teleobiektywu. Dostałem zestaw pierścieni do macrofotografii. Pierwsze próby zostały opłakane i zapomniane. Brak odpowiedniego światła, lub dobre wytłumaczenie pierwszych upadków.
Dziś publikuję. Mieszanka fizyki, fantastyki i fantazji. Czyli jak z wykorzystaniem cytryny, dzbanka z wodą, wyrzuconego cdromu, buteleczki soku jabłkowo-malinowego wykreować obraz. Kolizję cywilizacji. Kreację wszechrzeczy. Kamasutrę wyobraźni.
Macro - Enjoy.
Dziś publikuję. Mieszanka fizyki, fantastyki i fantazji. Czyli jak z wykorzystaniem cytryny, dzbanka z wodą, wyrzuconego cdromu, buteleczki soku jabłkowo-malinowego wykreować obraz. Kolizję cywilizacji. Kreację wszechrzeczy. Kamasutrę wyobraźni.
Macro - Enjoy.
23.01.2010
sie kompe, sie pisze
Dwie osoby nakłonione do pisania blogów... Jedna para się wymiarowaniem, druga pracuje w pocie czoła w blogowym kamieniołomie. Obie piszą o prozie życia, obie piszą na A4, komentujący ich kochają, czasem nawet dosłownie... :P
Oglądalność oscyluje w przedziale 50-100 mimo iż twierdzą, że "nikt nie zagląda"... a ja... Zdanie sformułuję. Zdjęcie wkleję. Zrobie notatkę z rozmowy. Ma sie ten polot - nielota.
Oglądalność oscyluje w przedziale 50-100 mimo iż twierdzą, że "nikt nie zagląda"... a ja... Zdanie sformułuję. Zdjęcie wkleję. Zrobie notatkę z rozmowy. Ma sie ten polot - nielota.
17.01.2010
12.01.2010
2.01.2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)













