24.11.2008

W krainie d(r)eszczowców


"Adam Rogalski, magazyn 'Trendowo' [...]"

Źródło

23.11.2008

A gdyby Potter oznaczał Pistację, ...i był kobietą

Anka Pistacja i Arachidowy Kamień ("...tylko duży" - dopowiada żona)
Anka Pistacja i Komnata Laskowych
Anka Pistacja i Więzień Alergii
Anka Pistacja i Czara Nerkowca
Anka Pistacja i Zakon Fistaszka
Anka Pistacja i Semiorzechowy Książę
Anka Pistacja i Włoskie Haluny

22.11.2008

...takie słyszy się rozmowy

Kupująca (kobieta ok. 50-tki): Przepraszam, czy mógłby Pan sprawdzić czy ten pojemnik nie został wyprodukowany w Chinach?

Sprzedawca (mężczyzna ok. 25 lat): Mhm...

Pół koleki oczekuje w napięciu na rezultat śledztwa.
Kupująca przyozdabia twarz uśmiechem. Wstydliwym uśmiechem aktora monodramu.
Jest jednak coś w jej oczach, na skupionej, lekko rozpromienionej twarzy. Siła. Siła i pewność własnych przekonań.

Czekamy.

S: Nic tu nie ma.

Porażka? Jak wiemy - jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o Chiny.
Wygładzające się rysy sprzedawcy zapalają kaganek nadziei.

S: Mam! Niemieckie... Made in Hungary - Wprodukowano w Niemczech.


Chciałem coś powiedzieć... słów zabrakło.


K: To chyba węgierskie?

S: Może i węgierskie... i tak trzeba wyparzyć.


Chciałem coś powiedzieć... słów już dawno nie było.

11. Nie wyrzucaj

Są mężczyźni, o których można śmiało powiedzieć: "Z łóżka bym go nie wyrzucił".
Przez lata mówiłem - Bruce Willis.

Lata jednak mijają, gusty ulegają zmianom.

Dziś, po namiętnej nocy, na kolejną propozycję zareagowałym: "Bruce, boli mnie głowa... Pozwól mi jeszcze trochę pospać."

Obejrzeliśmy z żoną "Quantum of Solace". Daniel Craig, dumny następca jedynego prawdziwego Bonda - Seana Connery.
Cóż można powiedzieć?

"Daniel, bierz... to nic, że boli..."

21.11.2008

M: Ooo... Steven Seagal, a mówiłaś, że dziś nic nie ma w TV.
A: ...
M: Myślałaś, że nie zauważę?
A: (Wracając do dziesiątej obejrzanej wersji etiudy baletowej Umierającego Łabędzia, i dwudziestej wersji jednej z etiud Jeziora Łabędziego) Tak...
M: ...

Są chwile kiedy czuję się tak wypatroszony z poczucia wyższego piękna.

20.11.2008

Sprzątaczka na drabinie
Pachnie świętami

(Odwrotna) proporcjonalność filmu

- Cierpliwość reżysera jest odwrotnie proporcjonalna do długości trwania nagrania
- Sprawność aktora jest odwrotnie proporcjonalna do głoszonej przez niego świadomości roli
- Ilość zapasów na planie jest odwrotnie proporcjonalna do potrzeb

- Nieznajomość tekstu jest wprost proporcjonalna do dynamiki sceny
- Lęk przed strzałem jest wprost proporcjonalny do ilości kroków od strzelającego ci w plecy
- Lepkość krwi jest wprost proporcjonalna do ilości dubli
- Chłód bycia martwym jest wprost proporcjonalny do czasu bycia martwym

18.11.2008

Nie mój styl

S: Ma Pan jakieś marynarki?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl.
S: Będę więc potrzebowała Pana wzrost, obwód klatki... a jakieś koszule?
M: Hmm... bordowo-czarna, czarna...
S: Nic jasnego? Jakiś prążek?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl.
S: To jak pan chodzi ubrany na codzień?
M: T-shirt, bluza...
S: A kurtka? Jaką kurtkę Pan nosi?
M: Hmm... płaszcz... długi, czarny, skórzany płaszcz.
S: Ale bardzo długi?
M: Styl a'la wczesne gestapo.
S: A buty? Jakieś pantofle? Półbuty?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl. Kowbojki (cowboyki?) noszę.
S: A jakie te kowbojki? Ścięte? Z czubem?
M: (Wie Pani... eh..) Ścięte, ale delikatnie ścięte... raczej półokrągłe czuby.
S: Czarne, ścięte... matowe?
M: Tak, matowe.
S: To dobrze.

Dobrze, bo taki mój styl.

15.11.2008

Analiza

Przeglądam statystyki odwiedzin. Od kilkunastu tygodni wciąż niezmiennie.
Na pierwszym miejscu: "Lewatywa" i "Przypowieść o sukach".

Kurwa, co za społeczeństwo...

Ciesz się prędkością. Aż do końca.

12.11.2008

11.11.2008

5.11.2008

Agent 08

Krótka wiadomość pozostawiona na skrzynce pocztowej - "Pozostawiony numer telefonu jest spalony".
Przesyłam maila - "Nowy numer. Linia czysta. Akceptuję termin".

Przez rok w ukryciu. Jej Gwiazdorska Mość znów prosi o służbę.

"Jak ja mu się pokażę?" - "Dlaczego?" - pyta żona.
"Przecież ostatnio przegoniliśmy go z jego własnego miejsca w expresie do Krakowa. Czy porucznik Borewicz potrafi wybaczać?"

Wszystko zależy od misji jaka mnie czeka.
Czy znów gwałciciel? Skrytobójca?
Czy są zdecydowani? Czy tylko odczytam krótką kwestię do kamery i się pożegnamy?

Za dwa tygodnie "propozycja do jednej z głównych ról w odcinku" stanie się faktem lub pożółkłą kartą z archiwum IPN.

31.10.2008

Pancerne kobiety

Mężczyźni dzielą się na dwa typy - tych, którzy kochali (kochają) się w Marusi i tych, którzy kochali się w Lidce.

Nie wierzę w wiarygodność oświadczenia: "Wolę Lidkę". I tak wszyscy w snach brali Marusię.
Dla mnie Lidka jest kobietą od poniedziałku do piątku...a Marusia - weekendowy deser.

Poza tym, jak to skomentowała siostra, a siostry wiedzą:
"Marusia jest tylko na niedziele, bo jak ją bedziesz brać częściej to umrze."

24.10.2008

Nieodparte parcie

Szóste spotkanie z cyklu SzR - "Wsparcie przy parciu".
Żona może przeć jedynie mentalnie. Mąż wręcz przeciwnie.

"Proszę włożyć piłkę pod koszulkę męża" - Gdybym wiedział, że będę dziś rodził założyłbym coś bardziej obszernego.

"Jak idzie mężowi?". Oczy, którą mówią. A mówią: "Kiepsko". "Poprzyj jeszcze trochę - nabierz powietrza, wstrzymaj, przyj, popuść..." Jeszcze kilka sekund a dotrzymam kroku poleceniom.
Piłka wciśnięta pod koszulkę, zaciśnięty pasek od spodni, świeżo wchłonięty kurczak, zapieczony z gruszkami... Niebezpiecznie.

Czego się nie zrobi aby choć raz w tygodniu żona miała wrażenie, że to ona czuje się lepiej.

9.10.2008

SzR

Głębiej... szybciej, szybciej... pasuj, pasuj...

Wbrew pozorom to nie fragment niemieckiej telepornonoweli.
Nie jest to również wolne tłumaczenie podręcznika kamasutry ani podsłuchane przez ścianę sypialni wyznanie kochanków.

Tak oto przebiega nowa edukacja. Prawo jazdy kategorii R. Szkoła rodzenia.

Nauka oddychania zaliczona.

5.10.2008

Lepkie wykształcenie

Ja: Dodałem nowy lepiuch:

Lepiej w nocy z topielicą,
niż przed ołtarz z nałożnicą

Żona: No, to znów będziesz miał poparcie emerytek.
Ja: Emerytki!? Przecież poparłyby tym samym sodomię.
Żona: Eh... sodomia to seks faceta z facetem.
Ja: Hmm... chodziło mi o gomorię.


Dobrze, że choć jedno z nas wykształcone.

2.10.2008

Nosferatu

Dziś w Teatrze Narodowym wystąpił praojciec wampirzego półświatka. Po nieco nadmuchanym misiowaniu się przedstawicieli Polski i Niemiec, ktorych to dzień jedności dziś obchodzimy, rozpoczęła się uczta kinomana i melomana w jednej przyjemnie słodkiej kropli.

Poniżej zlepka rzeczowników, przymiotników oraz cytatów, najlepiej oddających atmosferę wieczoru.

"Pan dalej nie jedzie, w lesie grasuje diabelski wilk". Przebitka. Na przefiltrowanym na niebiesko "nocnym obrazie" zagubiona hiena pyta - "Co ja robię w lesie?". Echo nic nie odpowiada. Sala skanduje szeptem "Hiena.. hiena.. hiena...".

"Pana żona ma piękną szyję". Uroczy, wampiryczny fetyszyzm.

Przez pierwsze dwa akty dwie połączone orkiestry, polska i niemiecka, gonią obraz... jest dosłownie sekundę, dwie przed nimi. Rozpraszają. Właścicielka pięknej szyi twierdzi, że niezauważalnie. Swoją drogą - wciąż nie wiem jaki ukryty znacznik pozwala na synchronizację. Udaje się to w pełni w trakcie trzeciego, czwartego aktu. Jestem zachwycony kiedy równocześnie z uderzeniem zegara śmierci na ekranie rozbrzmiewa dźwięk talerza z "kanałowej" (skanalizowanej?) orkiestry. Skupiony na tym fakcie liczę uderzenia. Dzyń, dzyń...jedenaście, dwanaście,... trzynaście ?? Błąd w partyturze? Pomyłka muzyka? Może specyfika zegarów na transylwańskich zamkach?

Wiara w widza. Ten sam list odczytany dwukrotnie - w trakcie pisania oraz u adresata - brudnostopej Elleny.

Niemiecki romantyzm. Ukochana wśród wydm... krzyży.

Gardło zaczyna atakować chłód. Po sali rozbrzmiewa pomruk odchrząkaczy... nasilający się w chwilach zwiększonej emisji ciemnego światła (lub jak kto woli - zmniejszonej absorpcji jasnego cienia). Pierwsze skutki obcowania z mrocznym dziełem mistrza Murnau?

Nosferatu mknie przez zadżumione miasto z ulubionym modelem trumny pod pachą. Narodziny wzorca skradającego się szpiega. Cień na ścianie umacnia w przekonaniu obcowania z oryginałem przyszłych scen grozy w leksykonie horroru.

"Komary to prawdziwa plaga tutaj. Ukąsiły mnie na szyi dwa obok siebie".

Piękne.

1.10.2008

Żona pyta męża

(analizując wykresy google analytics)

Ż: Kogo mamy znajomego w Pensylwanii?
M: Pewnie jakiegoś wampira.
Ż: To chyba w Transylwanii.
M: Może na wakacjach.