29.03.2008

Podróże kształcą

Pasażer 1: Znassie Brussa Li?
Pasażer 2: No pewnie. To ten, no... japończyk, ...chińczyk, ...no - kitajec!
P1: Nie powiedziałbyś, że kitajec gdybyś go poznał. Nawet nie wiesz kiedy były jego filmy.
P2: Pamiętam. No, ale skoro wiesz lepiej to mi powiedz.
P1: Tysiąc... ... ... dziewieńset... ... ... dziewieńdziesiąty drugi. Byłem wtedy w jednostce, w Słupsku. Była tam taka knajpa dla koni. Wchodzisz, a tam konie, i siano możesz wyciągnąć... Patrze, a przy stoliku siedzi Brus Li.

W tym momencie albo wjechaliśmy w tunel albo łzy zaburzyły mi percepcje. Płakałem ja. Płakali współpasażerowie. Niestety, kosztowało mnie to wiedzę.

Co też robił Bruce Lee w 1992, w knajpie dla koni, w Słupsku?

16.03.2008

Gdynia w obiektywie


ORP "Błyskawica"
Originally uploaded by marcin.wisnios

Byłem Jedi

... dopóki żona nie przerwała sagi, mówiąc: "Eh, mali chłopcy i ich zabawki".
Wszystko dzięki MacSaber i 'Sudden Motion Sensor' w MB Pro.

Bajka. A wygląda to tak.

13.03.2008

Przypowieść o sukach

Zachciało się sukom nauki pobierać
wybrały więc Wyżła, za radą teriera

Jak łapać zające, uczył je skwapliwie
Jak trop świeży wybrać, nauczał cierpliwie

Lecz suki miast w trawę patrzyły mu oczy
Nad tropem się schylił - zaczęły się moczyć

Gdy lekcje mijały - w skrytości wzdychały:
"Ach... zerżnij mnie, zerżnij mnie, Wyżle Wspaniały"

Wysłano raz Wyżła na dalekie łowy
w zastępstwie się zjawił lis skromnej budowy

Grzbiet mniej wyniosły, choć piekną ma kitę
Nie umie też szczekać, włada za to sprytem

"Nie chcemy tu lisa, chcę Wyżła nauki"
Odeszły skowycząc: "Niech uczy borsuki!"

Lis chwilę odczekał i pobiegł na skróty
"Zgotuję im lekcję, na miarę Boruty"

Przestawił drogowskaz, pod liśćmi skrył szlaki
I zamiast do domu, wysłał suki w krzaki

A tam już czekała wesoła kompania
Jeż, śliska jaszczurka i pijana łania

Szczegółów tej sceny poznać nie możecie
Bo to jest przypowieść... o niskim budżecie

Nie mogę wam jednak odmówić morału
Niech nikt nie zarzuci pisania banałów

By proces nauki nie był bezcelowy
Do oceny wiedzy używaj nie cipki, lecz głowy.

6.03.2008

Czwarta próba, pierwsza ocena

Dziś stuknęła czwórka, na liczniku prób w nowej sali. Wykładzina PCV przestaje stawiać opór; może się przyzwyczaiłem. W zestawieniu z lakierowanym parkietem, na którym leży, wygląda jak nimfomanka przy dziewiczym ciele zakonnicy. O analogi otarć i przebić nie wspomnę.
Anka zabrała wszystkie płyty, wykorzystywane podczas treningów, do Gdyni. Włączyłem więc szybko do stepowej kompilacji 'Olatunji! Drums of Passion' - strzał w dziesiątkę. Nowe rytmy. Nowe pomysły układów. Tylko kondycja nie nadąża za własnymi oczekiwaniami.
Próby obrotów przynoszą rezultaty. Zanika efekt "drugiej półlitrówki w krwiobiegu".
Pod koniec próby jegomość ze złamaną kończyną górną, przepraszając, przemknął across the dance floor. Po kolejnych piętnastu minutach odbył podróż nazad. Uznając, że sam uśmiech to nietakt, rzucił w moją stronę: "Coraz lepiej". Jak zawsze w takich momentach - przestało być lepiej.
Skończyłem pół godziny wcześniej, i słodko zresetowany udałem się w stronę domu.

Iron Man

No... z taką ścieżką dźwiękową to poszedłbym nawet na najbardziej marną ekranizację Halequina. Zobaczcie twór przy którym Robocop to cieknący szczeniak, a Terminator to wyschnięta pestka - Iron Man.

http://movies.yahoo.com/feature/justthefacts_ironman.html
(Theatrical Trailer na dole strony)

Ups, chyba popuściłem.

1.03.2008

Orkan idzie

Kupiłem duży olej, więcej jajek, pół kilograma pistacji.

26.02.2008

Tańcz, tańcz pinokio

Po miesiącu przerwy - drewno. W kolanach, kręgosłupie, mózgu.
Dwie godziny narcystycznego, a zarazem krytycznego "sam na sam" ze ścianą luster.
Na początek mała, samowolna rozgrzewka. W przewodach wentylacyjnych (takich samych jakie przeczołgują zdenerwowani bohaterowie filmów akcji) ostatni krzyk punk-folk-kontestacji młodych gardeł. Skutecznie zagłuszam, z pomocą Nieśmiertelnej Królowej.

It also left a man's decapitated
body lying on the floor,
next to his own severed head -
a head which at this time has no name...

I know his name

Here I am, I'm the master of your destiny...

Coraz cieplej, obraz zaczyna się rozmywać; pot czy obłęd?
Techno z czeluści, improwizacja. Nogi zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Po godzinie chcę wracać. Żałuję drugiej godziny - zmniejszam tempo. Próba wyciśnięcia choć kropli oryginalności. Świeżo zakupiona wykładzina PCV zaczyna przypominać pierwsze nieokiełznane pociągnięcia kredką dziecka lub manifest szaleńca; kreski stawiają podeszwy. Brakuje oddechu. N.I.B. - na pożegnanie. Ostatni zastrzyk pożyczonej adrenaliny, Evil Woman. Niech mnie ktoś zaniesie do domu...

16.02.2008

Wirtualna telewizja



Czasem nie treść filmu, lecz jego "niesamowita" zapowiedź skłaniają człowieka do oglądania. Po przeczytaniu ostatniego zdania wiedziałem, że będę obcował z prawdziwie tajemniczym wytworem hollywoodzkiej kinematografii.

8.02.2008

Mr. Black

Mr. Pink: Why can’t I be Mr. Black?
[...]
Joe: I tried that once, it don't work. You get four guys fighting over who's gonna be Mr. Black.

— Quentin Tarantino, Reservoir Dogs

7.02.2008

Rezurekcja

Pieśni cerkiewne - uspokajają myśli. Słucham ich aby zagłuszyć szum, który niesie codzienność. Niesamowite jak w zestawieniu z katolickim (przy)śpiewem wydają się bogate.
Słuchając Russian Chant For Vespers wierzę w ich zaangażowanie w wiarę, radość przeżywania.

Choć nie ukrywam, że może budzić pewną konsternację obserwowanie człowieka, który zasłuchany w pieśni o zmartwychwstaniu czeka... na "Wściekłe psy" Quentina Tarantino.

Nauczyciel

Podanie wysłane.

Czas rozłożyć skrzydła. Podnieść głowę.
Czy będę mógł zrealizować marzenie ostatnich miesięcy?

Pozytywna odpowiedź oznacza zwiększone napięcie tygodniowego grafika zajęć.
Oddam wiele za tę szansę.

Sala do samodzielnych prób stepowania. Dodatkowo - prowadzenie warsztatów dla zainteresowanych tą formą ekspresji / tańca.

Czekam.

4.02.2008

Show must go on

... a więc znów kilka świeżynek w setach flickrowych Królika i Nawrotnika.

W tym tempie zapełniania konta będę musiał się przerzucić na jego płatną wersję ;-)

3.02.2008

I can


Nawrotnik
Originally uploaded by marcin.wisnios

It's mine... my presious... Canon 20D... Now, I can.

Zapraszam do obejrzenia jeszcze ciepłej galerii Nawrotnika... i przepraszam, że przez najbliższe dni będę wyjątkowo monotematyczny, ale ten aparat... jest boski! Tylko chłopcy, którzy dostali dziś swoją pierwszą kolejkę elektryczną wiedzą o czym mówię... i ci, którzy widzieli mnie, jak z wypiekami na twarzy rozpalam migawkę do czerwoności.


Dla zainteresowanych - wrzuciłem również pięć nowych zdjęć do setu Królika (flickr).

30.01.2008

Królik, śmierć i konkurs ujeżdżenia


Rabbit...
Originally uploaded by marcin.wisnios

Zapraszam do galerii zdjęć z ostatniego spektaklu Grupy KONCENTRAT.
W sobotę i niedzielę (2-3.02, godz. 19:00) można będzie obejrzeć spektakl w warszawskim Studiu Berlin. Pokaz towarzyszący - "Nawrotnik". Szczegóły jak zawsze na koncentrat.com.

22.01.2008

Taxówkarza opowieść zebrana

Nocny wyjazd do pracy. Trzy godziny wrzasku maszyn. Północ. Powrót do domu przez opłakaną deszczem Warszawę.

Taxi-driver: To tu są budynki mieszkalne?
Mua: Nie - serwerownie, komputery...
T: Ooo, to widzę, że ze specjalistą jadę! Ja potrafię włanczać.

(Jakże naiwnym byłym wierząc, że to szczyt umiejętności kierowcy.)

T: Ten Internet to mnie wciąga tak falowo. Najpierw było to Allegro. Siedziałem i kupowałem wszystko - takie duperele, drobiazgi... A ta pizda to se torebek nakupowała.
I mówi - "Po chuj mi tyle torebek". [...]


T: Teraz tę naszą-klasę magluję. Ledwno rano oczy przetrę i już tam sprawdzam czy ktoś się nie znalazł. Ostatnio znalazłem koleżankę z podstawówki... w siódmej klasie ze szkoły ją przeze mnie wyrzucili. Złapali nas w kiblu jak ją dymałem. Ją wyrzucili, a mi nic nie zrobili, nawet matki nie wezwali... Daleko mieszka, szkoda... spotkalibyśmy się, powspominali... [...]

T: A tu mój ojciec mieszkał z kochanką. Umarła od wódki... on też umarł od wódki.

[...]

M: Na rachunek poproszę.
T: Dobrze, że oddają...

20.01.2008

Polish psycho

Stosunek stopnia zesztywnienia martwego ciała jest odwrotnie proporcjonalny do spokoju, który w sobie noszę - Myśli własne.


Nie jestem w stanie zachować spokoju kiedy gałęzie wykręcają się wbrew mojej woli.
Nie jestem w stanie opanować zdenerwowania kiedy tysięczna igła wygrywa z dywanem w konkursie stopnia pokrycia podłogowego.
Nie potrafię powstrzymać toksyczności języka kiedy trup jodły walczy z okrywającym je materiałem fioletowego prześcieradła.

Nie mógłbym zostać zabójcą, który musi po sobie posprzątać. Na jedną ofiarę przypadałoby dziesięć innych:

- kobieta w pralni, która zbyt mocno wykrochmaliła koszulę denata
- operator koparki, którego wynikiem pracy są teraz zalepione buty ofiary i pół mieszkania
- kioskarz, który wydał dwie garści drobnych, rozsypujących się przy próbie przeniesienia ciała
- producent szamponu, któremu nie udało się wygrać z przetłuszczonymi włosami, za które ciągnę martwy korpus w stronę przedpokoju
- ekspedientka, która powołując się na reklamę szampon ten sprzedała
- babcia, która zmęczona niedzielną mszą biegiem pokonała odcinek specjalny do windy... znoszę materiałowy kokon z trupem idąc klatką schodową
- anorektyczna blond paniusia, której pies ośmielił się wciągnąć wątpliwą woń zawiniątka
- pies... niech się za mną nie włóczy i w swetrze nie biega
- gospodyni, która chcąć rzucić przekleństwo na widok zaplamionych schodów, w pół słowa - "Kur.." - padła
- doręczyciel paczki... dla równego rachunku... bo za długo jechał.


Idę przytulić jedyne lekarstwo, które z nieśmiałym uśmiechem patrzy na mnie dużymi, brązowymi oczami i zawija się miękkiem ogonkiem małego palca dookoła mojego palca.
Gdyby nie ona... z mniejszą śmiałością patrzylibyście w moje oczy.


Przed wyniesieniem choinki proszę zapoznać się z ulotką środków uspokajających lub skontaktować się z najbliższą farmaceutką.

2.01.2008

Żona pyta męża

Ż: Co tak ciągle biegasz do tej kuchni?
M: Kataklizm, kataklizm!
Ż: Co się znowu stało?
M: Wiesz ile jest stopni na dworze? Minus jedenaście!
Ż: Łeee... jak byliśmy mali - to były mrozy...
M: Pewnie... jak byłaś mała to przy minus jedenastu stopniach dzieci w podkoszulkach biegały się z fokami bawić.
Ż: Pamiętam jak szkołe zamknęli, przy minus trzydziestu...
M: Na letnie wakacje - takie były mrozy.

23.12.2007

Wystąpili

Kreślenie słów obrazkowych spodobało mi się do tego stopnia, że postanowiłem zgodzić się na autoprezentację bohaterów.

Wystąpili. Kolejność pojawiania się na liście (atmo)sferyczna.

Bóg
Rocker
Kozek

22.12.2007

Nie będę niczego tłumaczył!

Myślałem, że przekaz komiksowy jest bardziej wyrazisty od słowa pisanego.
A jednak...

Komentarz żony: Daj mi telefon do swojego dealera...