Tchnąłem ducha przez opuszki palców. Powstał, rozejrzał się i splunął. Zrzucił strzępki kodu z ramienia. Stoi. Taki mały Typer Shark ;-) Jak go wykorzystam - nie wiem. Już go jednak pulubiłem.
1.01.2010
31.12.2009
Odhaczanie
Kolacja z żoną - zjedzona.
Indiana Jones i Świątynia Zagłady - obejrzane.
Kalendarz w toalecie - zmieniony, na ten AD 2010.
Czuwanie - włączone.
Czy za pięćdziesiąt minut huk wystrzałów tych-co-to-w-dupę-sobie-strzel i tych-co-to-w-głowę-sobie-wypal oraz tych-co-to-do-dziesięciu-już-nigdy-na-palcach-nie-policzą obudzi małą i w jej łzach pozwoli mi rozpocząć pierwszą godzinę nowego roku?
Zobaczymy.
A Wam, Czytelnicy - najlepszego życzę!
Indiana Jones i Świątynia Zagłady - obejrzane.
Kalendarz w toalecie - zmieniony, na ten AD 2010.
Czuwanie - włączone.
Czy za pięćdziesiąt minut huk wystrzałów tych-co-to-w-dupę-sobie-strzel i tych-co-to-w-głowę-sobie-wypal oraz tych-co-to-do-dziesięciu-już-nigdy-na-palcach-nie-policzą obudzi małą i w jej łzach pozwoli mi rozpocząć pierwszą godzinę nowego roku?
Zobaczymy.
A Wam, Czytelnicy - najlepszego życzę!
25.12.2009
Tata akbar
Jak nakazuje świąteczna tradycja , od wczesnego przedpołudnia dom wypełniły ni-to-kolędy-ni-pastorałki:
Niech będą dzięki Allahowi, że piękny stworzył świat
Ja właśnie jestem ten ubogi, lecz uśmiechnięty brat
Allahu, dzieło swoje zobacz, czyś aby z niego rad
Ja właśnie jestem ten brat bogacz, skrzywiony wiecznie brat
Ali baba - tak mnie zwą
Kasim - wszyscy znają mnie
Pracę mam i kocham ją
Wypoczywam całe dnie
Mam muskuły niby stal
Ja mam za to wielki brzuch
Jestem sobie biedny drwal
Ja zaś bogactw mam za dwóch
Po godzinie utwór począł ewaluować...
Wielki Admin - tak mnie zwą
W Sieci wszyscy znają mnie
Córkę mam i kocham ją
Noszę ją przez całe dnie
Mam muskuły niby stal
I lekko okrągły brzuch
Wezmę Sonię dziś na bal
Ale najpierw zjem za dwóch
[...]
Następnie, zgodnie z tradycją, poszedłem wymienić przebitą wczoraj oponę.
Niech będą dzięki Allahowi, że piękny stworzył świat
Ja właśnie jestem ten ubogi, lecz uśmiechnięty brat
Allahu, dzieło swoje zobacz, czyś aby z niego rad
Ja właśnie jestem ten brat bogacz, skrzywiony wiecznie brat
Ali baba - tak mnie zwą
Kasim - wszyscy znają mnie
Pracę mam i kocham ją
Wypoczywam całe dnie
Mam muskuły niby stal
Ja mam za to wielki brzuch
Jestem sobie biedny drwal
Ja zaś bogactw mam za dwóch
Po godzinie utwór począł ewaluować...
Wielki Admin - tak mnie zwą
W Sieci wszyscy znają mnie
Córkę mam i kocham ją
Noszę ją przez całe dnie
Mam muskuły niby stal
I lekko okrągły brzuch
Wezmę Sonię dziś na bal
Ale najpierw zjem za dwóch
[...]
Następnie, zgodnie z tradycją, poszedłem wymienić przebitą wczoraj oponę.
17.12.2009
Idą święta
Na schodach do bloku coraz więcej zielonych igieł, i zauważalny wzrost ilości ofert viagry i rolexów w skrzynce pocztowej.
A może by tak.... eee... niebieski słabo się komponuje z karpiem.
A może by tak.... eee... niebieski słabo się komponuje z karpiem.
11.12.2009
Żona pyta męża
Ż: To co byś obejrzał?
M: ...yyy...coś gdzie się strzelają,... gdzie jest coś o komputerach, gdzie jest jakiś romans, i wartka akcja...
Ż: No to co konkretnie?
M: "Pasja"?
Ż: No chyba tylko o komputerach tam nic nie znajdziesz...
M: Fakt, bo strzelać strzelają - z bata.
M: ...yyy...coś gdzie się strzelają,... gdzie jest coś o komputerach, gdzie jest jakiś romans, i wartka akcja...
Ż: No to co konkretnie?
M: "Pasja"?
Ż: No chyba tylko o komputerach tam nic nie znajdziesz...
M: Fakt, bo strzelać strzelają - z bata.
2.12.2009
Wiśnio-śliwka
Od czasu do czasu dostaję taki spam, że aż szkoda go kasować. Nie ważne dokąd prowadzi link, ważne jakich środków ima się spamer, aby swój cel - zainteresowanie odbiorcy - osiągnąć.
Dziś nagroda nie za treśc, ale za nadawcę - wisnio.sliwka@gmail.com
Choć treść nie mniej owocowa:
Show her how deep you can go tonight. Best for midnight unrest!
Dziś nagroda nie za treśc, ale za nadawcę - wisnio.sliwka@gmail.com
Choć treść nie mniej owocowa:
Show her how deep you can go tonight. Best for midnight unrest!
27.11.2009
Na linii 26
Spod ramienia
Drrr...Drrr...Drrr...Drrr...
Kobieta Spodramienna: Hej. Tak, już wracam do domu.
KS: Co byś zjadła?
KS: Dobrze, kupię ci rogala z czekoladą.
KS: Co?
KS: Tak, dwa kupię.
KS: No i po co do niej idziesz?
KS: No i co z tego, że ma dwadzieścia lat, jak robi takie błędy ortograficzne.
KS: Jak się ma dwadzieścia lat to się już nie ma dysleksji...
Zza pleców
Panicz Zapleczasty: No... no... no trzeba coś kupić.
PZ: Są takie zestawy Niwea.
PZ: Nie, to są podróbki, pisze nawet MADE IN Sochaczew.
PZ: No tańsze, normalnie to dwadzieścia trzy złote. Te po piętnaście...
Drrr...Drrr...Drrr...Drrr...
Kobieta Spodramienna: Hej. Tak, już wracam do domu.
KS: Co byś zjadła?
KS: Dobrze, kupię ci rogala z czekoladą.
KS: Co?
KS: Tak, dwa kupię.
KS: No i po co do niej idziesz?
KS: No i co z tego, że ma dwadzieścia lat, jak robi takie błędy ortograficzne.
KS: Jak się ma dwadzieścia lat to się już nie ma dysleksji...
Zza pleców
Panicz Zapleczasty: No... no... no trzeba coś kupić.
PZ: Są takie zestawy Niwea.
PZ: Nie, to są podróbki, pisze nawet MADE IN Sochaczew.
PZ: No tańsze, normalnie to dwadzieścia trzy złote. Te po piętnaście...
13.11.2009
Vader has left the building
Po 42 dniach, chwilach zwątpienia i łez, w nocnej ciszy mieszkania, pomiędzy kojcem a łóżkiem, o godzinie 22:22 - pokonałem Vadera... ekhm... Wadera... ekhm... a dokładniej jego aerobową (aerobiczną?) szóstkę.
W końcu mogę sobie ustawić jakiś ludzki status na google talku.
Koniec odliczania.
Freeeeeedom!!
W końcu mogę sobie ustawić jakiś ludzki status na google talku.
Koniec odliczania.
Freeeeeedom!!
Bohaterskie Hufce Pracy
Ze szkolenia można wynieść:
a) wiedzę
b) senność
c) przekąski
d) melanż w/w
Ja skupiłem się na mieszaninie osobistych uwag trenera, tudzież jego swobodnej interpretacji przepisów BHP.
Pozwoliłem sobie jedynie wprowadzić pewną systematykę.
Bez okrasy moich własnych komentarzy, suche fakty prezentują się następująco.
Zaskakujące
- Stosunek o pracę wygasa z dniem śmierci pracownika
- Wyróżniamy wieszaki typu kołkowego
- Mężczyźni się mniej brudzą, więc potrzebują mniej umywalek
- Już nikt nie myje nóg, i nie pije z bidetu
Specjalne
- Pracodawca może powołać odpowiednią grupę w celu komisyjnego zniszczenia okularów pracownika (korekcyjnych)
Zawoal(k)owane
- Prowadzący leżał w gabinecie lekarskim "z przyrządami dla pań", mimo iż miał wszystko "z tymi sprawami" OK
- W celu zaznaczenia swojej obecności w toalecie mężczyzna wieszał swój pas na drzwiach; bywały chwile kiedy wisiały dwa
- Jednym z zagrożeń na stanowisku (żonatego) inspektora BHP bywa testowanie miejsca leżącego dla kobiet w ciąży, w towarzystwie "wartej grzechu" przełożonej
a) wiedzę
b) senność
c) przekąski
d) melanż w/w
Ja skupiłem się na mieszaninie osobistych uwag trenera, tudzież jego swobodnej interpretacji przepisów BHP.
Pozwoliłem sobie jedynie wprowadzić pewną systematykę.
Bez okrasy moich własnych komentarzy, suche fakty prezentują się następująco.
Zaskakujące
- Stosunek o pracę wygasa z dniem śmierci pracownika
- Wyróżniamy wieszaki typu kołkowego
- Mężczyźni się mniej brudzą, więc potrzebują mniej umywalek
- Już nikt nie myje nóg, i nie pije z bidetu
Specjalne
- Pracodawca może powołać odpowiednią grupę w celu komisyjnego zniszczenia okularów pracownika (korekcyjnych)
Zawoal(k)owane
- Prowadzący leżał w gabinecie lekarskim "z przyrządami dla pań", mimo iż miał wszystko "z tymi sprawami" OK
- W celu zaznaczenia swojej obecności w toalecie mężczyzna wieszał swój pas na drzwiach; bywały chwile kiedy wisiały dwa
- Jednym z zagrożeń na stanowisku (żonatego) inspektora BHP bywa testowanie miejsca leżącego dla kobiet w ciąży, w towarzystwie "wartej grzechu" przełożonej
10.11.2009
6.11.2009
1410 - Pamiętamy
Moja zdolność nawiązywania zaskakujących połączeń neuronowych zaczyna być już w rodzinie przysłowiowa.
I tak jak w przypadku (przy)ciętej riposty bywa atutem, tak w przypadku werbalizacji skrótów myślowych - nie zawsze.
Kolejny twór zaatakował wraz z załamaniem pogody. A dokładniej w chwili podjęcia zdrowotnych działań prewencyjnych. Wraz z pierwszą kapsułką tranu. Z rekina... grunwaldzkiego.
I tak jak w przypadku (przy)ciętej riposty bywa atutem, tak w przypadku werbalizacji skrótów myślowych - nie zawsze.
Kolejny twór zaatakował wraz z załamaniem pogody. A dokładniej w chwili podjęcia zdrowotnych działań prewencyjnych. Wraz z pierwszą kapsułką tranu. Z rekina... grunwaldzkiego.
24.10.2009
Morska bez kości
Występują:
PŚM - Poprzednia klientka.
M - as myself
S1 - Sprzedawczyni za krajalnicą
S2 - Sprzedawczyni przy kasie
W mięsnym sklepie, w dzien handlowy, takie słyszy się rozmowy.
M: Poproszę 20 dkg szynki z nogi.
PŚM: Jaka piękna szynka - jak nasze mamy robiły.
S1: (Zzz.. Zzz... - pracuje krajalnica) Może być 30 dkg?
M: Może
PŚM: Pieczona noga... Brokuł... Kalafior...
S2: ...
PŚM: A ja ostatnio zjadłam świnkę morską.
S2: (Blednie) ???
M: (Uśmiech)
PŚM: Bardzo smaczna.
S2: (Bleednie)
M: (Uśmieech)
PŚM: Jak cielęcina w smaku.
S2: (Bleeednie)
M: (Uśmieeech)
S2: Miałam kiedyś dwie świnki morskie, ale nie do jedzenia...
PŚM: Ja mam dziesięc. Taka świnka (odmierza na blacie dłońmi 20 centymetrów) po upieczeniu zmniejsza się.
M: (Uśmieeeech)
S2: (Bleeeednie)
S1: Coś jeszcze?
M: (Przerzucając wzrok z Pożeraczki Świnek Morskich na bladą jak płótno sprzedawczynię) Dziesięć parówek cielęcych, proszę.
PŚM - Poprzednia klientka.
M - as myself
S1 - Sprzedawczyni za krajalnicą
S2 - Sprzedawczyni przy kasie
W mięsnym sklepie, w dzien handlowy, takie słyszy się rozmowy.
M: Poproszę 20 dkg szynki z nogi.
PŚM: Jaka piękna szynka - jak nasze mamy robiły.
S1: (Zzz.. Zzz... - pracuje krajalnica) Może być 30 dkg?
M: Może
PŚM: Pieczona noga... Brokuł... Kalafior...
S2: ...
PŚM: A ja ostatnio zjadłam świnkę morską.
S2: (Blednie) ???
M: (Uśmiech)
PŚM: Bardzo smaczna.
S2: (Bleednie)
M: (Uśmieech)
PŚM: Jak cielęcina w smaku.
S2: (Bleeednie)
M: (Uśmieeech)
S2: Miałam kiedyś dwie świnki morskie, ale nie do jedzenia...
PŚM: Ja mam dziesięc. Taka świnka (odmierza na blacie dłońmi 20 centymetrów) po upieczeniu zmniejsza się.
M: (Uśmieeeech)
S2: (Bleeeednie)
S1: Coś jeszcze?
M: (Przerzucając wzrok z Pożeraczki Świnek Morskich na bladą jak płótno sprzedawczynię) Dziesięć parówek cielęcych, proszę.
5.10.2009
Przekleństwo Rosemary
Odwiedziliśmy dziś z Sonią Panią Doktor. Mniejsza o szczegóły.
Wizyta podobna innym. Z tą małą różnicą, że Pani wyjątkowo miła, uśmiechnięta; a przychylność Sonii zaskarbiła świecącą na czerwono plastikową krową z różowymi piórkami. Nie pytajcie gdzie można dostać takie gadżety. Wtedy jednak powinna zapalić się w mojej głowie pierwsza, żółta lampka. Nawet nie zamrugała.
Jako pierwsza zapaliła się jednak pomarańczowa... Proszę zadzwonić: 666...
Chce dobrze. Wszystko wyjaśnia ze stoickim spokojem. Każdy lęk uspokaja lekkim uśmiechem i uniesionym wskazującym palcem. Jest pomocna. Zdobyła nasze zaufanie w ciągu kilku minut. Dwoje neurotyków poskromionych spokojem.
Czy mam jednak wykupić miksturę z recepty, na której widnieje jej podpis - równo odcięta ostrą kreską podpisu połówka pentagramu?
Wizyta podobna innym. Z tą małą różnicą, że Pani wyjątkowo miła, uśmiechnięta; a przychylność Sonii zaskarbiła świecącą na czerwono plastikową krową z różowymi piórkami. Nie pytajcie gdzie można dostać takie gadżety. Wtedy jednak powinna zapalić się w mojej głowie pierwsza, żółta lampka. Nawet nie zamrugała.
Jako pierwsza zapaliła się jednak pomarańczowa... Proszę zadzwonić: 666...
Chce dobrze. Wszystko wyjaśnia ze stoickim spokojem. Każdy lęk uspokaja lekkim uśmiechem i uniesionym wskazującym palcem. Jest pomocna. Zdobyła nasze zaufanie w ciągu kilku minut. Dwoje neurotyków poskromionych spokojem.
Czy mam jednak wykupić miksturę z recepty, na której widnieje jej podpis - równo odcięta ostrą kreską podpisu połówka pentagramu?
2.10.2009
Moon Walker
Nie, nie będzie o MJ. Będzie krótko. Będzie o whiskey. Złej whiskey.
Opakowanie stylizowanie na angielska budkę telefoniczną. W środku butelka, z ładnym... pokrowcem na korek.
Zamiast korka - nakrętka. Wyborowa łyski. Również po zapachu.
Nie zrażeni, zasiedliśmy z żoną do konsumpcji. Nie, nie tej szeroko zakrojonej, libacyjnej. Zwykłej, rodzicielskiej. Jedna kolejka by umrzeć snem spokojnym.
Zalaliśmy tę łyski duuużą ilością CC (oryginal, na bazie orzeszków coli) (na "codzień" spożywamy wyłącznie sote, więc profanacja sięgnęła brzegu szklanki). Nie pomogło.
Pijemy. Sączymy. I jakoś trudno wyzbyć się wrażenia taniej prywatki "u zbója".
Opakowanie stylizowanie na angielska budkę telefoniczną. W środku butelka, z ładnym... pokrowcem na korek.
Zamiast korka - nakrętka. Wyborowa łyski. Również po zapachu.
Nie zrażeni, zasiedliśmy z żoną do konsumpcji. Nie, nie tej szeroko zakrojonej, libacyjnej. Zwykłej, rodzicielskiej. Jedna kolejka by umrzeć snem spokojnym.
Zalaliśmy tę łyski duuużą ilością CC (oryginal, na bazie orzeszków coli) (na "codzień" spożywamy wyłącznie sote, więc profanacja sięgnęła brzegu szklanki). Nie pomogło.
Pijemy. Sączymy. I jakoś trudno wyzbyć się wrażenia taniej prywatki "u zbója".
11.09.2009
Prowokuję
Żona twierdzi, że ich prowokuję. Nieprawda. Czasem wystarczy, że wsiądę do taksówki. Podam kierunek kursu. Sami zaczynają.
T: Używa Pan Dreamera?
Ja: A co to jest?
T: Dreamer, perfumy Versace.
Ja: Nie, używam [...] [tu autor przytacza ulubioną markę i produkt]. Podobnie pachną?
T: Jeżeli lubi Pan słodki zapach z delikatną nutą piżma...
I zaczęła się rozmowa.
Chyba założę klaser: trudne dzieciństwo, hazard, szowinizm, polityka, cycki, [...] a teraz do kolekcji - zapaszysta... czy (jak) tam.
T: Używa Pan Dreamera?
Ja: A co to jest?
T: Dreamer, perfumy Versace.
Ja: Nie, używam [...] [tu autor przytacza ulubioną markę i produkt]. Podobnie pachną?
T: Jeżeli lubi Pan słodki zapach z delikatną nutą piżma...
I zaczęła się rozmowa.
Chyba założę klaser: trudne dzieciństwo, hazard, szowinizm, polityka, cycki, [...] a teraz do kolekcji - zapaszysta... czy (jak) tam.
6.09.2009
Klimatyzacja

2009-09-06 10.25.49
Originally uploaded by marcin.wisnios
Nigdy nie wiesz kiedy sprytne czerwone nitki zechcą opuścić jej gniazdo.
Z drugiej strony - schemat przedstawia brak wpływu otwartych drzwi na cyrkulację powietrza (schematycznie oznaczoną na rycinie jako czerwona pętla).
Z trzeciej strony... na rycinie po prawej brak lizakoludka, więc może to oznaczać tylko jedno - czerwona nitka, po otworzeniu drzwi, wyrzuciła go za nie, albo sam się wyrzucił, z taką siłą, że aż nitka się wzburzyła...
Jedna tabliczka i tyle niewiadomych.
Jedno jest pewne - dobrze, że niedziela i drzwi zamknięte.
24.08.2009
Czysta asertywność
Podziwiam asertywność mojej żony.
Odprowadzają mnie we dwie, z córką, do metra. Mała zaczyna płakać. Ewidentnie chce usiąść.
Podczas gdy Anka podtrzymuje ją za rączki ja stawiam do pionu oparcie wózka. Moment ten wykorzystuje starsza kobieta.
Kobieta: Pani da pieniążka, jestem taka chora, mam niską emeryturę...
Żona: Już, tylko nie jęcz. Dobrze ?
Kobieta: Dobrze.
Czysta myśl, czysty przekaz.
Po czym schodzę uśmiechnięty po schodkach do metra. Wchodzę do podziemnego kiosku.
Ja: Poproszę cztery bilety dwuminutowe.
Sprzedawczyni, mimo wczesnej godziny - wyjątkowo zmęczona życiem, o dziwo, uśmiechając się odpowiada: Chyba dwudziestominutowe?
Ja: Chyba tak.
Odprowadzają mnie we dwie, z córką, do metra. Mała zaczyna płakać. Ewidentnie chce usiąść.
Podczas gdy Anka podtrzymuje ją za rączki ja stawiam do pionu oparcie wózka. Moment ten wykorzystuje starsza kobieta.
Kobieta: Pani da pieniążka, jestem taka chora, mam niską emeryturę...
Żona: Już, tylko nie jęcz. Dobrze ?
Kobieta: Dobrze.
Czysta myśl, czysty przekaz.
Po czym schodzę uśmiechnięty po schodkach do metra. Wchodzę do podziemnego kiosku.
Ja: Poproszę cztery bilety dwuminutowe.
Sprzedawczyni, mimo wczesnej godziny - wyjątkowo zmęczona życiem, o dziwo, uśmiechając się odpowiada: Chyba dwudziestominutowe?
Ja: Chyba tak.
23.08.2009
Nieśmiertelność Drosophila
Żona karmi córkę. Dookoła łyżeczki krąży samotna owocówka. Żona szybkim ruchem rozgniata ją w powietrzu.
Mija krótka chwila. Muszka jest znów przy głowie małej. Uderzenie żony; ostentacyjne wytarcie zakrwawionej dłoni o połę koszuli. Chwila. Owad zlokalizowany w okolicy talerzyka. Atak miażdży ciało o blat. Sekundy. Melanogaster znów przy łyżeczce.
Żona: Czy mógłbyś ją w końcu zabić?
Mąż: Nie chcę straszyć małej.
Żona sprawnym uchwytem zamyka życie muchówki w swojej małej, stalowej pięści. Syk ulatującej duszy. Cyknięcie zegara. Owocówka przelatuje nad główką dziecka.
Żona: ...
Mąż: Ona jest nieśmiertelna, aby ją zabić musisz oderwać jej głowę... tak przynajmniej twierdzili w filmie z Lambertem.
Mija krótka chwila. Muszka jest znów przy głowie małej. Uderzenie żony; ostentacyjne wytarcie zakrwawionej dłoni o połę koszuli. Chwila. Owad zlokalizowany w okolicy talerzyka. Atak miażdży ciało o blat. Sekundy. Melanogaster znów przy łyżeczce.
Żona: Czy mógłbyś ją w końcu zabić?
Mąż: Nie chcę straszyć małej.
Żona sprawnym uchwytem zamyka życie muchówki w swojej małej, stalowej pięści. Syk ulatującej duszy. Cyknięcie zegara. Owocówka przelatuje nad główką dziecka.
Żona: ...
Mąż: Ona jest nieśmiertelna, aby ją zabić musisz oderwać jej głowę... tak przynajmniej twierdzili w filmie z Lambertem.
16.08.2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)

