25.05.2009

Jest czasem taki spam

...obok którego ciężko przejśc obojętnie.

Temat: If you have a Submariner SS watch, the whole world will belong to you.

Ba! Pewnie, że chciałbym aby świat należał do mnie, i to w rytm "Tomorrow belongs to me".
I kiedy widzę, że od upgradu mojej męskości dzieli mnie tylko jedno kliknięcie...

Upgrade your manhood by getting a Submariner SS watch.
You are one click away

...waham się: "A jednak mnie złowili".
Klikam jednak aby dopełnić post... i trafiam na średniej jakości stronę z podróbkami markowych zegarków.

A miało być tak pięknie.

I dlaczego akurat teraz muszę rekonfigurować filtr antyspamowy w firmie; gdyby nie on, może nigdy nie powstałby ten wpis, nie zatrzymalibyście się aby go przeczytać, nie spędzilibyście tej minuty patrząc na ekran komputera, zdrowsi bylibyście.

2.05.2009

Potyczki kołysankowe

Wszystko zaczęło się od "Zawsze niech będzie słońce", ale w wersji pionierskiej.
"Busje gda budjet Sonce". "Co ty śpiewasz?" - "Pust wsiegda budiet Sonce..."
No tak, czytam Pielewina w tłumaczeniu. Skąd miałem wiedzieć.

Problem pojawił się na etapie piosenek o dzierganiu.
"U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki [...] Wić się twoja wić..."
"Co ty znowu śpiewasz?!" - "Wić się tobie wić".
Przez Łódź nie jeżdzę. Dziewiarki w rodzinie nie miałem. "Wić się twoja mać!".

Apogeum nastąpiło na poziomie dzierganiny osobistej.
"Mam chusteczkę haftowaną - wszystkie cztery rogi..."
"No, ja dłużej nie wytrzymam!!" - zakrzyknęła żona, pochodząca ewidentnie z uboższej części mokotowa, gdzie haftowano jedynie jeden róg, a chwalono się jedynie ich ilością: "Mam chusteczkę haftowaną, co ma cztery rogi!!"

I znów, dzięki córce, udało się rodzielić kolejny matrix - utulanek.

28.04.2009

Another one bites the dust

Już dziś o godzinie 16:30 na antenie Polsatu (powtórka jutro o 11:00) rarytas dla miłośników gry aktorskiej właściciela bloga "Blogu ducha winny".

Zapraszam.


Galeria

27.04.2009

Srebrny gronostaj

W celu ugruntowania istnienia językowego Rrrrrr.. rrr.rrr..rrrrrr... R.
W świecie zalanym falą ciumkania
Na znak prostestu przeciwko jąćkom, ipkom i glubaskom
Spłodziłem krótki czterowiersz:

Tempo: prestissimo al'dente
Melodia: bliżej ludowo nieokreślona

Mały gronostaj gruby jest
Na jego grzebicie srebrny jeż
Gryzie on kurki, gryzie tak
Aż lecą piórka i pada strach

W celu zwiększenia efektu zaleca się dublowanie zrereręcenia.

Mały grronostaj grruby jest
Na jego grzebiecie srrrebrny jeż
Grrryzie on kurki, grrrryzie tak
Aż lecą piórrka i pada strrrrrrrach.

(Zakończenie w tempie... coś pomiędzy largo a grave)

20.04.2009

Jeżobiegi

Codziennie wieczorem słyszę jak tupią. Dreptają pod blokiem załatwiając swoje jeżosprawy.
Dziś okazało się, że jeden z nich jest albo palaczem albo zagorzałym przeciwnikiem palenia po zmroku.

Stanąłem na balkonie obserwując jeżodrept z jednego końca placu na drugi. Wsunąłem papierosa do ust.
Metaliczny zippodźwięk kliknął w ciszy.

Jeż się zatrzymał. Spojrzał w moim kierunku. Fuknął coś cicho pod nosem. Co? Nie wiem.

Zawstydzony przysiadłem. Pojeżoszusował dalej.

Jeże lubią biegać w ciszy.

19.04.2009

Sun Never Dies


Sun Never Dies
Originally uploaded by marcin.wisnios

Zdjęcie z małżeńskiej koprodukcji TFUrców.

11.04.2009

5.04.2009

Pokażcie mi swoje liście


Show me your leafs
Originally uploaded by marcin.wisnios

Dziś na Mokotowie odbył się coroczny marsz miłośników suszu i kolekcjonerów liści.

Największe okazy prezentowali zbieracze z całej dzielnicy.
Na pobliskiej połaci zieleni, przy zbiegu ul. Domaniewskiej i Abramowskiego, zapaleni hobbyści mogli wysłuchać, przygotowanych specjalnie na tę okazję wykładów. Swoje utwory prezentowała również zaprzyjaźniona grupa seniorów - Wibratton.

Nad porządkiem czuwał dzielny radiowóz marki VW oraz jego nie mniej dzielna załoga.

4.04.2009

It's a kind of magic


IMG_8042
Originally uploaded by marcin.wisnios

Długo nie mogłem się zdecydować czy i które ze zdjęć Soni chciałbym pokazać szerszemu audytorium. Zdjęć jest już grubo ponad tysiąc. Każde (prawie) inne. Tak, wiem. Są całe serie zdjęć, na których tylko my jesteśmy w stanie szybko wskazać różnice - mały grymas, mrugnięcie powieki, lekka linia uśmiechu.

Dla osób z zewnątrz to kelejne dziecko i jego nienormalni ze szczęścia rodzice. Niech tak pozostanie.

Wracając do zdjęcia - myślę, że to właśnie na nie czekałem.

25.03.2009

10.03.2009

Świadectwo

Biada... biada... biada...

Po trzykroć - Biada!

Wy wszyscy, którzy śmiecie pysznić się znajomością ksiąg świętych!
Porzućcie wiarę, albowiem prawda was przerośnie!

Dziś stanęła przede mna.

Nie ma pary oczu - lecz par ziarnistych krocie.
Nie rogów ostrych kształt przeraża - pomiędzy rogami się rozłożyła.
Nie siarki woń poraża zmysły - to raczej pochodna metanu.
Nie pysk włochaty twarz ludzką lękiem wykrzywia - to brunatna jego blikość zmiękcza odwagi zwieracze.

Nie mówcie mi, co to Szatan, Bestia... ni liczbą ich znamion nie straszcie.

Świadectwo wam daję - widziałem Szatana...
opuścił to ciało niewinne...
bo kupka to zła być przecież nie mogła...

9.03.2009

Nie jestem taki zły

Zdarzało mi się pisać częściej. Krótkie uszczypliwe uwagi, komentarze, zasłyszane żarty, anegdoty.
Oblekałem jad w kokon słów i zamieszczałem na Blogu-ducha-winnym. Przeszłość.

Dzięki córce mogę być zły naprawdę.

Wcieram w jej delikatną skórę brunatną maść. Z chitynowych pancerzyków chrząszczy. Tych największych. Niezbyt skwapliwie wymieszaną z błoniastymi fragmentami skrzydeł nietoperzy.

Zakładam jej śpiochę, model Dante Nr 9. Wysłaną puchem z owoców dzikiej róży; tym samym, który wrzucany za koszulę, przyprawiał o łzy szczęścia uliczne koleżanki wieku szkolnego.

Śpiewam jej. Ochrypłym głosem wiarusa alkoholika zszywam ciszę z połaci krzyku. Te najsmutniejsze wojenne historie.
O śmierci, niedoli, bólu...

...wtedy zasypia... i słodkim uśmiechem rozpruwa mój tanią czernią podbity płaszcz.

25.02.2009

15.02.2009

Chrupkie spojrzenie


Crisp look
Originally uploaded by marcin.wisnios

Kołysanka-wymyślanka

Kiedy płaczę głośno
Łzy mi z oczu płyną
Nie próbuj mnie, Ojcze
Chować pod pierzyną

Noście mnie na rękach
Noście mnie też w chuście
Tylko mnie na ziemię
Ojcze, nie upuśćcie

Możesz sobie śpiewać
Ojcze, rymy głupie
Ja dziś spanie w łóżku
mam głęboko w dupie

12.02.2009

Pierwszy

Pierwsze opakowanie witaminy K wessane. I pierwszy szczery uśmiech do taty wysłany... niejeden - cała seria.

Czyżby związek przyczynowo-skutkowy?

8.02.2009

Fotomaniak

Fotoman: Dzień dobry.
Ja: Dzień dobry. Chciałbym się dowiedzieć ile będzie kosztowało wykonanie odbitki, w formacie A3, z cyfrowego zdjęcia.
Fotoman: Robimy tylko A4.
Ja: A czy nie wie Pan przypadkiem, gdzie mógłbym zrobić taki format?
Fotoman: Dzisiaj nikt Panu tutaj tego nie przyjmie.
Ja: Rozumiem, ale nie musi być dzisiaj.
Fotoman: Dzisiaj nikt Panu tego nie zrobi w Galerii.
Ja: Rozumiem, ale nie musi być dzisiaj, i nie musi być w Galerii.
Fotoman: To tylko na Jana Pawła, albo na Dzikiej, ale słono Panu za to policzą.
Ja: Wiem, liczę się z tym.

Niektórzy nie chcą słyszeć pytań, które się im zadaje.
Niektórzy słyszą tylko tę część pytania, na którą mają ochotę odpowiedzieć.

7.02.2009

5.02.2009

Morgan z balonami

Dwa wenflony, w prawej i lewej ręce.
Spokojnie, tak ze względów bezpieczeństwa podaje się człowiekowi hel. Kiedy chce polatać.

Morgan Freeman sprawnie wstrzykuje mi zawartość zielonej strzykawki w lewe przedramię, a niebieskiej w prawe.
Już po chwili czuję, że zaczynam tracić stabilność. Przymykam oczy.
Kiedy otwieram je po kilku sekundach jestem już pod sufitem. Poruszam się wyjątkowo sprawnie. Łatwo zmieniam wysokość i kierunek lotu.

Cel był prosty - polatać. Tak przynajmniej pomyślałem, widząc Morgana Freemana z pękiem niebieskich balonów. Umocnił mnie w tym przekonaniu widok znajomego odlatującego po wciągnięciu zawartości dużego okrągłego balonika.
Dlaczego Morgan zdecydował się jednak na podanie dożylne gazu? Nie wiem.
Pamiętam tylko, że chciałem robić zdjęcia. To byłoby coś. Zdjęcia Ziemi z "lotu człowieka".

Po chwili jednak, unosząc się wciąż pod sufitem, powiedziałem: "Morgan, mógłbyś zmoczyć mi ścierkę? Skoro już tutaj jestem wytrę szafki z kurzu..."

I tak upadło kolejne (senne) marzenie człowieka o lataniu.

1.02.2009

Prawo Murphy'ego

Czy Sonia zacznie płakać, kiedy sięgnę po kubek aby zaparzyć sobie kawę?
Nie, zaczeka. Przecież powinienem mieć możliwość spożywania gorących napojów.

Czy Mała zacznie płakać, kiedy włączę czajnik z wodą?
Nie, zaczeka. Przecież jego szum ukoi ją do snu.

Czy Słoninka zacznie płakać, kiedy po zalaniu kawy, wsypaniu doń cukru oraz dolaniu mleka, zacznę cicho mieszać?
Nie, zaczeka. Przecież dzwoneczki uderzeń łyżki o ściany kubka wywołają uśmiech na jej twarzy.

Czy Dziewczyna zacznie płakać? - zastanawiam się, czując wypełniającą nozdrza woń aromatycznego napoju.
Tak. Właśnie teraz.

22.01.2009

Powrót do przeszłości

A gdyby tak mama była lekarzem.
A gdyby tak zaczęły się dopiero lata siedemdziesiąte.
A gdyby tak w zeszycie o wielkiej mocy urzędowej pojawiła się notatka jej autorstwa:

"W związku z zatrważającym stanem wód w kapielisku [...]
Zaleca się przeprowadzanie ścisłej kontroli epidemiologiczno-sanitarnej.
[...] Jest to związane z ilością przebywających na terenie uzdrowiska Wąsaczy i Włochaczy."

(Tu pojawiają sie w wizji dwie roześmiane twarze. Jedna to chyba Wałęsa. Druga - Robert Plant? Moczą się ramię w ramię, zanurzeni po szyję w ciepłej toni rozlewiska.)

Wyniki dzisiejszych spotkań:
Sen - Jawa 1:0

19.01.2009

Błotnik ci się telepie

Kora: [...] jem witaminy.

Demeter: Eee... najważniejsze jest dobre przyswajanie witaminy A. Dlatego trzeba jeść masło. Nie wiem czy opowiadałam ci historię Krysi, jej sąsiadka Zosia ma siostrę - Halinkę, i żona brata jej męża ma córkę... i dziewczyna ślepła.

Kora: I rozumiem, że wyleczyli ją masłem?

Demeter: Nie! ...wyjechali do Francji. Tam udali się do specjalistów. Zbadali ją i stwierdzili, że nie przyswaja witaminy A... i zalecili jej masło.

18.01.2009

Kikucijo

Po trzynastu dniach od narodzin odpadł.
Duma taty.

Misja specjalna zakończona pełnym sukcesem osuszenia.
Dbałem o niego codziennie; wypił pół buteleczki spirytusu.

Dziś nas opuścił. Odnalazłem go po dłuższych poszukiwaniach w nogawce śpioszek.

Kikucijo - kikut pępowiny. Odpadł. Odsłaniając piękny, mały pępek.

16.01.2009

Piekło wg Ojca

O winy nikt nie zapyta. Nikt szydził nie będzie.

W szatni zostawisz wierzchnie poczucie humoru. Odbierzesz przy wyjściu - za trzydzieści lat.

Otworzy się brama malowana w pastelowo-różowe płomienie. Opadnie tłusta linomagiem mgła.

Niewidzialna dłoń popchnie cię do przodu, pomiędzy szpalery łóżeczek. Ciągnąć się będą po horyzont. Dziecięce. Kolorowe.

Dłoń, wyciągnięta gdzieś z boku, poda ci maskę. Maskę kilkutygodniowego zmęczenia. Wytartą dookoła otworów oczu. Po kilku dniach nosił ją będziesz mimowolnie. Wtopioną.

Raz na godzinę, przez kwadrans, zegar co minutę wybijał będzie trzecią w nocy. Minutę później, nim zegar uderzy ponownie, rozlegnie się płacz. Będzie trwał. Będzie twoją ciszą. Będzie twoim zgiełkiem. Przestaniesz słyszeć granicę. Będzie cię usypiał i budził zarazem.

Co kilka rzędów ujrzysz grupy przewijaków. Przy każdym z nich Ojciec.
Przewija. Jegi dłonie, w momencie odłożenia brudnej i sięgnięcia po czystą pieluchę, obmywa ciepły, nieoczekiwany, słomkowy strumyk.
W momencie założenia pieluchy zegar krzykiem "Trzecia!" komunikuje fakt ponownego jej napełnienia.
Twój przewijak już czeka.

Wizje przedstawiane na świętych obrazach to kłamstwo.
To nie smoła to smółka.
To nie siarka to sarepska kupka.

Nie ma też tronu Rogatego Pana.
Jest fotelik Maxi-Cosi, w którym zasiada Twoje dziecko.
W jednej dłoni trzyma, złożoną w pentagram, pieluchę tetrową.
Na drugiej dłoni niedrapka; skrywa pewnikiem raciczkę.

I Mówi. Głos płynie niskim dźwiękiem odbekiwania: "Witaj Ojcze w piekle".


A ty pełen szczęścia, ciągnąc żonę za rękę, mówisz: "Kochanie, czyż nie jest piękna?"

14.01.2009

Kiedy zmęczenie się budzi - budzą się demony

Kiedy kręgosłup wydaje ci się wciśniętym pomiędzy trzewia wyschniętym fragmentem korzenia, a słony potok łez Twego dziecka wysycha na przedramieniu, pojawia się myśl. Małe pragnienie. Skromna zachcianka. Chwila dla siebie. Może film sobie obejrzę. Otwieram program. Wybieram najbliższą, zakreśloną hitowoczerwonym kolorem pozycję. Obyczajowy - nie lubie, ale 'chwila dla siebie' pojawia się znienacka i równie szybko znika - z pierwszym łkaniem(?) koguta... nie warto zwlekać. Jeszcze tylko 'opis'.
"Jenny Moran jest wzorową żoną i matką trojga dzieci. Pracuje jako onanistka w jednym z kościołów".
Za późno - projekcja stracona.

13.01.2009

Moja

Już od kilku dni, planując wizytę w dziale Rejestracji Noworodków USC, odczuwałem narastający niepokój. Coś posępnie szeptało - "Na pewno się nie uda".

Mia... Moja... Nasza...
W pierwszej chwili wszyscy znają tylko jedną - Farrow... co, nie ukrywam, jest miłą konotacją. Nananana... Diabelska kołysanka. Jeszcze kilka krótkich nocy i nikt nie będzie musiał nasączać naszego jedzenia środkami odurzającymi.
Po chwili poszukiwań - popularne australijskie imię żeńskie.
Dla mnie - po prostu Moja.

Ad rem.

Pani Podinspektor: Jakie imiona wybrali państwo dla córki?
M: Sonia, Mia.
PP: Ke?
PP2: Eee?
M: Żona dzwoniła do Arcykapłanki Najjaśniejszego Ognia Decyzyjności Cywilnej, Wielkiej Pani Kierownik, która czerpiąc z ruczaju swej bezdennej dobroci wyraziła zgodę...
PP: A do której, jeśli można wiedzieć? Mamy dwie.
M: .. (dwie.. krótkie chwile na otrząśnięcie się z szoku obcowania z redundancją na tym szczeblu władzy)
M: To ja może wykonam telefon...

(A. nie pamięta czy miesiąc temu wybierała wewn. 81 czy 83.)

PP (wykazując się niesamowitym opanowaniem i gotowością niesienia pomocy potrzebującym petentom): To ja może pójdę do Pani Kierownik.

Czas: Tyk, tyk, tyk...
(To było jedno z najdłuższych To-ja-może-pójść w moim życiu.)

PP: Kierowniczka podpisze.


Tak oto, córeczko moja, pierwszy (acz nie ostatni) raz w Twoim życiu, losem Twym pokierowała mityczna Urzędniczka, a dokładniej jej Demeter - Pani Kierowniczka.

5.01.2009

Sonia Mia

Nie można próbować opisywać nieopisywalnego... to co czuję wie tylko kura po działce czystej heroiny, biegnąca w nieznane w poszukiwaniu utraconej głowy...

...po chwili namysłu stwierdzam - mam głowę, kura nigdy nie zobaczy czystego piękna, jestem bardzo szczęśliwy.

28.12.2008

26.12.2008

22.12.2008

I Can Icon


I Can Icon
Originally uploaded by marcin.wisnios

Przesilenie

Są takie dni, że pomóc może tylko Water; Sugar Carbon Dioxide; Caramel Sugar Syrup; Natural Flavourings from Plant Extracts: Galangal, Vanilla, Mustard Seeds, Caffeine from Coffee Beans, Lime, Kola Nut, Cocoa, Liquorice, Cinnamon, Lemon, Ginger, Coca Leaf, Orange, Corn Mint, Pine, Cardamom, Mace, Clove; Lemon Juice Concentrate.

20.12.2008

6.12.2008

Zmiany programowe

Nie wiem czy to kwestia zbliżającego się terminu porodu, przesilenia jesiennego czy proporcji dobowej przebywania w ciemności... Zaczynamy z żoną gorzej widzieć.

Ledwie tydzień temu A. wykreowała nowy telewizyjny show - Jak oni strzelają... kiedy ja spoglądając dziś w program widzę - Niania... Pochwowa wysypka.

Żona pyta męża

Ż: (po zakończeniu oglądania thrillera) Teraz będzie horror "Piętno wilkołaka", oglądasz?
M: (przesiadujący na uboczu w trakcie trwania thrillera) Tak. Ja nie mogę oglądać tylko o duchach i o mokrych dzieciach. A zwłaszcza o mokrych dzieciach z dużymi oczami.

5.12.2008

Żona radzi

Morderstwa w Midsomer mają w sobie taką angielską flegmę... że łatwo się zasypia.

2.12.2008

29.11.2008

Żona pyta męża

Ż: Sprawdzę, może jednak jest coś wieczorem w TV?
M: (Nie przeczuwając w jak niebezpiecznych czasach mu żyć przyszło) Pewnie.
Ż: O dwudziestej - "Jak oni strzelają".
M: ?!
Ż: ...śpiewają.
M: Uff

28.11.2008

Idzie tata

Porusza się kiedy kładę rękę na brzuchu. "Przybiega" kiedy zaczynam mówić. Przeciska się, aby być bliżej. Wie, że będę zaraz kotkował; uciskał delikatnie powierzchnię brzucha opuszkami palców. Próbuje wyciągnąć do mnie dłonie, stopy? Nie wiem... czuję tylko.

Łapie mój dotyk, jak nietoperz wędrujące przez noc tłuste owady.
Dotyka mnie. Przyczaja się i znów czeka, jak na smakołyk.

To nic, że nie mogę jej jeszcze przytulić - oboje znamy Łączniczkę. Umawia nas na spotkania, organizuje wszystko, i w odpowiednim momencie mówi - "Zaraz przyjdzie tata". I tata idzie.

26.11.2008

Sea Devil



Są chwile kiedy mamy okazję być świadkami ponownych narodzin rzeczy.

Czy dziś, podnosząć widelec z miski wypełnionej na wpół zaschniętą śmietaną, wiedziałem że nadaję formę równoległym bytom?
Czy kiedy trzymając łyżeczkę wyjętą z herbaty mogłem przypuszczać, że tylko sekundy dzielą mnie od Jego narodzin? Nie. Chciałem tylko odcisnąć ślad oka. Kiedy po chwili kropla bursztynowego napoju zlała się w calość z kremowym ciałem miałem już pewność. Twór istniał już w momencie narodzin myśli - pomysłu sztucznego oka. Stałem się tylko przekaźnikiem - małym kuchennym bogiem, który porzucając szczątki obiadokolacji tworzy świat od nowa.

Na tym kończę, odcinając się tym samym od pomówień przyjmowania twardych narkotyków.

Stałoogniskowe 50mm


Kitchen Monster
Originally uploaded by marcin.wisnios


...czyli czas nauczyć się widzieć.

24.11.2008

W krainie d(r)eszczowców


"Adam Rogalski, magazyn 'Trendowo' [...]"

Źródło

23.11.2008

A gdyby Potter oznaczał Pistację, ...i był kobietą

Anka Pistacja i Arachidowy Kamień ("...tylko duży" - dopowiada żona)
Anka Pistacja i Komnata Laskowych
Anka Pistacja i Więzień Alergii
Anka Pistacja i Czara Nerkowca
Anka Pistacja i Zakon Fistaszka
Anka Pistacja i Semiorzechowy Książę
Anka Pistacja i Włoskie Haluny

22.11.2008

...takie słyszy się rozmowy

Kupująca (kobieta ok. 50-tki): Przepraszam, czy mógłby Pan sprawdzić czy ten pojemnik nie został wyprodukowany w Chinach?

Sprzedawca (mężczyzna ok. 25 lat): Mhm...

Pół koleki oczekuje w napięciu na rezultat śledztwa.
Kupująca przyozdabia twarz uśmiechem. Wstydliwym uśmiechem aktora monodramu.
Jest jednak coś w jej oczach, na skupionej, lekko rozpromienionej twarzy. Siła. Siła i pewność własnych przekonań.

Czekamy.

S: Nic tu nie ma.

Porażka? Jak wiemy - jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o Chiny.
Wygładzające się rysy sprzedawcy zapalają kaganek nadziei.

S: Mam! Niemieckie... Made in Hungary - Wprodukowano w Niemczech.


Chciałem coś powiedzieć... słów zabrakło.


K: To chyba węgierskie?

S: Może i węgierskie... i tak trzeba wyparzyć.


Chciałem coś powiedzieć... słów już dawno nie było.

11. Nie wyrzucaj

Są mężczyźni, o których można śmiało powiedzieć: "Z łóżka bym go nie wyrzucił".
Przez lata mówiłem - Bruce Willis.

Lata jednak mijają, gusty ulegają zmianom.

Dziś, po namiętnej nocy, na kolejną propozycję zareagowałym: "Bruce, boli mnie głowa... Pozwól mi jeszcze trochę pospać."

Obejrzeliśmy z żoną "Quantum of Solace". Daniel Craig, dumny następca jedynego prawdziwego Bonda - Seana Connery.
Cóż można powiedzieć?

"Daniel, bierz... to nic, że boli..."

21.11.2008

M: Ooo... Steven Seagal, a mówiłaś, że dziś nic nie ma w TV.
A: ...
M: Myślałaś, że nie zauważę?
A: (Wracając do dziesiątej obejrzanej wersji etiudy baletowej Umierającego Łabędzia, i dwudziestej wersji jednej z etiud Jeziora Łabędziego) Tak...
M: ...

Są chwile kiedy czuję się tak wypatroszony z poczucia wyższego piękna.

20.11.2008

Sprzątaczka na drabinie
Pachnie świętami

(Odwrotna) proporcjonalność filmu

- Cierpliwość reżysera jest odwrotnie proporcjonalna do długości trwania nagrania
- Sprawność aktora jest odwrotnie proporcjonalna do głoszonej przez niego świadomości roli
- Ilość zapasów na planie jest odwrotnie proporcjonalna do potrzeb

- Nieznajomość tekstu jest wprost proporcjonalna do dynamiki sceny
- Lęk przed strzałem jest wprost proporcjonalny do ilości kroków od strzelającego ci w plecy
- Lepkość krwi jest wprost proporcjonalna do ilości dubli
- Chłód bycia martwym jest wprost proporcjonalny do czasu bycia martwym

18.11.2008

Nie mój styl

S: Ma Pan jakieś marynarki?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl.
S: Będę więc potrzebowała Pana wzrost, obwód klatki... a jakieś koszule?
M: Hmm... bordowo-czarna, czarna...
S: Nic jasnego? Jakiś prążek?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl.
S: To jak pan chodzi ubrany na codzień?
M: T-shirt, bluza...
S: A kurtka? Jaką kurtkę Pan nosi?
M: Hmm... płaszcz... długi, czarny, skórzany płaszcz.
S: Ale bardzo długi?
M: Styl a'la wczesne gestapo.
S: A buty? Jakieś pantofle? Półbuty?
M: Wie Pani, to raczej nie mój styl. Kowbojki (cowboyki?) noszę.
S: A jakie te kowbojki? Ścięte? Z czubem?
M: (Wie Pani... eh..) Ścięte, ale delikatnie ścięte... raczej półokrągłe czuby.
S: Czarne, ścięte... matowe?
M: Tak, matowe.
S: To dobrze.

Dobrze, bo taki mój styl.

15.11.2008

Analiza

Przeglądam statystyki odwiedzin. Od kilkunastu tygodni wciąż niezmiennie.
Na pierwszym miejscu: "Lewatywa" i "Przypowieść o sukach".

Kurwa, co za społeczeństwo...

Ciesz się prędkością. Aż do końca.

12.11.2008

11.11.2008

5.11.2008

Agent 08

Krótka wiadomość pozostawiona na skrzynce pocztowej - "Pozostawiony numer telefonu jest spalony".
Przesyłam maila - "Nowy numer. Linia czysta. Akceptuję termin".

Przez rok w ukryciu. Jej Gwiazdorska Mość znów prosi o służbę.

"Jak ja mu się pokażę?" - "Dlaczego?" - pyta żona.
"Przecież ostatnio przegoniliśmy go z jego własnego miejsca w expresie do Krakowa. Czy porucznik Borewicz potrafi wybaczać?"

Wszystko zależy od misji jaka mnie czeka.
Czy znów gwałciciel? Skrytobójca?
Czy są zdecydowani? Czy tylko odczytam krótką kwestię do kamery i się pożegnamy?

Za dwa tygodnie "propozycja do jednej z głównych ról w odcinku" stanie się faktem lub pożółkłą kartą z archiwum IPN.

31.10.2008

Pancerne kobiety

Mężczyźni dzielą się na dwa typy - tych, którzy kochali (kochają) się w Marusi i tych, którzy kochali się w Lidce.

Nie wierzę w wiarygodność oświadczenia: "Wolę Lidkę". I tak wszyscy w snach brali Marusię.
Dla mnie Lidka jest kobietą od poniedziałku do piątku...a Marusia - weekendowy deser.

Poza tym, jak to skomentowała siostra, a siostry wiedzą:
"Marusia jest tylko na niedziele, bo jak ją bedziesz brać częściej to umrze."

24.10.2008

Nieodparte parcie

Szóste spotkanie z cyklu SzR - "Wsparcie przy parciu".
Żona może przeć jedynie mentalnie. Mąż wręcz przeciwnie.

"Proszę włożyć piłkę pod koszulkę męża" - Gdybym wiedział, że będę dziś rodził założyłbym coś bardziej obszernego.

"Jak idzie mężowi?". Oczy, którą mówią. A mówią: "Kiepsko". "Poprzyj jeszcze trochę - nabierz powietrza, wstrzymaj, przyj, popuść..." Jeszcze kilka sekund a dotrzymam kroku poleceniom.
Piłka wciśnięta pod koszulkę, zaciśnięty pasek od spodni, świeżo wchłonięty kurczak, zapieczony z gruszkami... Niebezpiecznie.

Czego się nie zrobi aby choć raz w tygodniu żona miała wrażenie, że to ona czuje się lepiej.

9.10.2008

SzR

Głębiej... szybciej, szybciej... pasuj, pasuj...

Wbrew pozorom to nie fragment niemieckiej telepornonoweli.
Nie jest to również wolne tłumaczenie podręcznika kamasutry ani podsłuchane przez ścianę sypialni wyznanie kochanków.

Tak oto przebiega nowa edukacja. Prawo jazdy kategorii R. Szkoła rodzenia.

Nauka oddychania zaliczona.

5.10.2008

Lepkie wykształcenie

Ja: Dodałem nowy lepiuch:

Lepiej w nocy z topielicą,
niż przed ołtarz z nałożnicą

Żona: No, to znów będziesz miał poparcie emerytek.
Ja: Emerytki!? Przecież poparłyby tym samym sodomię.
Żona: Eh... sodomia to seks faceta z facetem.
Ja: Hmm... chodziło mi o gomorię.


Dobrze, że choć jedno z nas wykształcone.

2.10.2008

Nosferatu

Dziś w Teatrze Narodowym wystąpił praojciec wampirzego półświatka. Po nieco nadmuchanym misiowaniu się przedstawicieli Polski i Niemiec, ktorych to dzień jedności dziś obchodzimy, rozpoczęła się uczta kinomana i melomana w jednej przyjemnie słodkiej kropli.

Poniżej zlepka rzeczowników, przymiotników oraz cytatów, najlepiej oddających atmosferę wieczoru.

"Pan dalej nie jedzie, w lesie grasuje diabelski wilk". Przebitka. Na przefiltrowanym na niebiesko "nocnym obrazie" zagubiona hiena pyta - "Co ja robię w lesie?". Echo nic nie odpowiada. Sala skanduje szeptem "Hiena.. hiena.. hiena...".

"Pana żona ma piękną szyję". Uroczy, wampiryczny fetyszyzm.

Przez pierwsze dwa akty dwie połączone orkiestry, polska i niemiecka, gonią obraz... jest dosłownie sekundę, dwie przed nimi. Rozpraszają. Właścicielka pięknej szyi twierdzi, że niezauważalnie. Swoją drogą - wciąż nie wiem jaki ukryty znacznik pozwala na synchronizację. Udaje się to w pełni w trakcie trzeciego, czwartego aktu. Jestem zachwycony kiedy równocześnie z uderzeniem zegara śmierci na ekranie rozbrzmiewa dźwięk talerza z "kanałowej" (skanalizowanej?) orkiestry. Skupiony na tym fakcie liczę uderzenia. Dzyń, dzyń...jedenaście, dwanaście,... trzynaście ?? Błąd w partyturze? Pomyłka muzyka? Może specyfika zegarów na transylwańskich zamkach?

Wiara w widza. Ten sam list odczytany dwukrotnie - w trakcie pisania oraz u adresata - brudnostopej Elleny.

Niemiecki romantyzm. Ukochana wśród wydm... krzyży.

Gardło zaczyna atakować chłód. Po sali rozbrzmiewa pomruk odchrząkaczy... nasilający się w chwilach zwiększonej emisji ciemnego światła (lub jak kto woli - zmniejszonej absorpcji jasnego cienia). Pierwsze skutki obcowania z mrocznym dziełem mistrza Murnau?

Nosferatu mknie przez zadżumione miasto z ulubionym modelem trumny pod pachą. Narodziny wzorca skradającego się szpiega. Cień na ścianie umacnia w przekonaniu obcowania z oryginałem przyszłych scen grozy w leksykonie horroru.

"Komary to prawdziwa plaga tutaj. Ukąsiły mnie na szyi dwa obok siebie".

Piękne.

1.10.2008

Żona pyta męża

(analizując wykresy google analytics)

Ż: Kogo mamy znajomego w Pensylwanii?
M: Pewnie jakiegoś wampira.
Ż: To chyba w Transylwanii.
M: Może na wakacjach.

28.09.2008

Zestrzelić kozę

Na 'gazecie' rozgorzała dyskusja. Czy rząd powinien mieć możliwość podjęcia decyzji o zestrzeleniu pasażerskiego samolotu, w sytuacji użycia go jako weapon o mass destruction?

Wojna na moje i mojsze racje.

Skąd wiemy czy stado kóz w ładowni to ucharakteryzowany materiał C4 czy po prostu stado kóz w ładowni?

Załóżmy, że jest to wyjątkowo wiarygodna charakteryzja - meeczenie, wypełnione ciepłym mlekiem nabrzmiałe wymiona, trykanie rogami o poszycie kadłuba.

Kto znajdzie czas aby gładząc się po brodzie zapytać: "Kozioł powiadasz?"
Kto wyczuje subtelny smak heksahydro-1,3,5-trinitro-1,3,5-triazyny w mlecznym substytucie?

A kiedy wypełnią się dni, uczniak sparafrazuje słowa poety:

Nam strzelać do kóz kazano, wstąpiłem na działo*
I spojrzałem na pole**; nie strzelę... wymię wymiętolę


* - zaszłość historyczna (czyt. chwyciłem za klamkę)
** - krakowskie uproszczenie rzeczywistości (czyt. na dwór, na zewnątrz)

27.09.2008

Beware of the foxy madness


Beware of the foxy madness
Originally uploaded by marcin.wisnios

Trzy buty

Leżały na trawie
Lewy, środkowy i prawy
Obcego złupili dziś w centrum Warszawy

24.09.2008

Tower 2

Rosną wieże, rosną, z przemoczonej cegły...

Evil Elvis przedstawia kolejny ambient, fragment poniedziałkowej próby (sił).

Sala zaczyna przeciekać.
Chłód odwrażliwia palce.
Pragnienie poczucia ciepła rozbudza wyobraźnię.

Zapraszam do słuchania.

18.09.2008

Tower

Kolejne nagranie ze stajni Złego Elvisa, od wczoraj dostępne na stronie myspace (link po prawej).

Mój ulubiony fragment... począwszy od 8 minuty nagrania; egoistyczne ucho.
Improwizacja na hi-hat, ride i puste statywy.

13.09.2008

Kiosk Ruchu dla zdrowia psychicznego

Ja: Dzień dobry, poproszę bilet dobowy.
Sprzedawczyni: Ulgowy?
Ja: Nie, normalny.
S: Normalność... kosztuje dziewięć złotych.

Czyżby emerytowana finansistka-psychiatra? A może kobieta uznała, że powinienem zainwestować w siebie? Tak czy owak - nie jest to wygórowana cena.

8.09.2008

Lewatywa

Są ludzie, którzy nie powinni rozpoczynać pracy bez lewatywy z melisy... z paroma kroplami nerwosolu - dla świeżości umysłu oraz odbytu.

2.09.2008

Sentymentalizm hutnika

Nawet nie zauważyłem. W poniedziałek stuknęło dwa lata w fabryce między hałdami.
Nie było cukierków... będzie film.
Odgrzebał się sam... wewnętrzną grą w skojarzenia. Butcher - badger.

Wstajemy od kompa. I zaczynamy przysiady: "badger, badger, badger..."

22.08.2008

Zapory

M: Ciekawe, czy jak bym kupił teatralne pajęczyny w sprayu i spryskał okna, to czy pająki by wchodziły czy myślałyby, że zajęte?
A: Eee, ale to nie są takie idealne pajęczyny tylko takie pozrywane. Ja raczej myślałam o soplach.
M: No dobrze. Powiesiłabyś je w oknach i... co by nie wchodziło? Bałwany?

Evil Elvis - pierwszy longplay

Długo oczekiwane demo już dostępne na MySpace (link po prawej).

Jako jeden z pierwszych miałem okazję przesłuchać pełny materiał z błękitnego krążka.
Jako komentarz przytoczę dwa fragmenty dwóch różnych rozmów.


(10:26:06 AM) M: przesluchalem juz 20 min...i brzmi to jak motyw z filmu..kiedy glowny bohater jest bardzo smutny albo cos wlasnie stracil
(10:26:28 AM) A: tak, chec do grania
[...]
(10:32:22 AM) M: 24 minuta...glowny bohater znalazl 10 zlotych..cieszy sie...slonce wychodzi zza chmur...napisy koncowe


--


M: ten (material) jest dosc "ciezki", taki pustynny, kiedy zamiast pieknej fatamorgany piach w oczy
A: ...z pogonia w tle, fajoskie, taki ciezki ambient

21.08.2008

Nowe technologie

Genetyka na służbie miniaturyzacji - sówka owocówka.

15.08.2008

Negatywny

tommic: Tunika, która Aliceman kupil u mnie za 39 zl w sklepie LUCY kosztuje 85 zl !!! Jednak Aliceman " nie jest zadowolony z jakości ". Radzę wybierać sie na zakupy do Paryza !!! U mnie czarna lista !!

Chyba się rozpłaczę... mój pierwszy negatywny komentarz. A chciałem tylko wprowadzić rzymski sznyt do swojej garderoby...

Jeszcze ciepłe


IMG_2234
Originally uploaded by marcin.wisnios

...czyli wyniki dzisiejszego polowania na Mokotowie.

Alert24

M: Zobaczcie jaki grad w Katowicach.
K: Eeee... to dzieci się bawią. Wsadzasz wodę w torebce do zamrażarki i gotowe. Rzucasz sąsiadowi w szybe. Robisz zdjęcie. Wysyłasz do gazety... bo łatwiej jest zrobić grad niż dwugłowego cielaka.

13.08.2008

Fff.. fanclub

Wiedziałem, że Ci się uda. Mistrzu, jedziesz...

11.08.2008

Wstydliwy Elvis

Nie wystarczy być wybitnym (i skromnym). Nie wystarczy zapał i nowe pomysły. Nie wystarczy mieć plan dominacji nad światem fonograficznym...

Wystarczy jednak zamknąć czterech mężczyzn w studio nagraniowym. Podłączyć mikrofony do wszystkiego co jest warte nagłośnienia. Zdjąć ze ściany kawałek dykty zasłaniający TFUrców przed światem szołbiznesu... i zapytać: "Jak się nazywacie?" - "Hmm..Hem..Yyy...E..no..Evil...Evil Elvis."

I tak się kończą udane próby (bycia Złym).

31.07.2008

Córeczka

Nie ma sensu długie wymyślanie tytułu. Nie ma sensu poszukiwania odpowiednich słów. Nie ma sensu milczenie, kiedy chce się krzyczeć ze szczęścia - "Będziemy mieli córeczkę!!"

Zakłady bukmacherskie na korzyść chłopca. Anka aż zacierała ręce na samą myśl wymyślnej kolacji, która była stawką w tej rozgrywce. Wygrałem. To jednak nie ze względu na dobrze wypieczonego steka pojawiły się w oczach łzy. To co kiedyś nazywałem wzruszeniem jest mała namiastką uczucia, które towarzyszy tej chwili.

Jesteśmy w połowie drogi. Początek piątego miesiąca. Czekanie ma już jednak imię... Sonia.

30.07.2008

Typ(owy)

me: zalozylem sobie profil na last.fm [...] smiesznie wyszlo, zaraz ci pokaze [...] wyszlo, ze slucham samych Panow w skorzanych kurtkach :)

zona: zasadniczo wychodzisz na typowego geja, na moje oko hihihi

29.07.2008

To nie dom

To jakieś pieprzone terrarium na pasikoniki.

Chwilowo grzecznie transportuję je na balkon. Pierwszy pasikonik... drugi pasikonik... trzeci pasikonik...

Kiedyś (niedługo) jednak cierpliwość moja się skończy... i polecą zielone ciałka siłą grawitacji niesione.

27.07.2008

Speakable

A chciałem tylko pograć w szachy...

Sama rozgrywka z komputerem staje się dość nudna, kiedy po kolejnych partiach "Black wins!" wyśmiewa moje umiejętności Anty-Rubinsteina. Postanowiłem wprowadzić element high-endowy - kontrola głosem. Po piętnastominutowej kalibracji głosu, udało mi się w końcu odczytać prawidłowo kilkanaście wymaganych fraz. Rozpoczynamy partię - "Połn dżi tu tejks dżi tri... Pałn dżi tu tu dżi for, Pałn i tu tu i tri, Najt dżi łan tu ef tri, Najt dżi łan tejks ef triii..." - nawet jedna figura nie zmienia swojego położenia na szachownicy.

No cóż, zdolności lingwistyczne w tej rodzinie zawsze były (i są) domeną kobiet. Nie poddaję się jednak. Kofiguruję "słowo klucz", umożliwiające przyjęcie polecenia przez komputer bez przytrzymywania klawisza. Pierwsza próba. "Leon, kuit from czess"... "Lion, kuit de czes"... "Ljon, kłit from czes". Porażka. Wybór drugiego słowa trwa o wiele dłużej. Computer - domyślne, ale banalne. Apple - nie przesadzajmy z tym trendseterstwem. Machine - zbyt pachnie skórą i lateksem. Listen - trafiony.

"Lisn, ołpen de czes"... bzzik. Ta da! "Lisn, kłit from czes"...bzzzik. Ta da! "Lisn, ołpen de czes"... bzzik. Ta da! Po serii dwudziestu powtórzeń musiałem przestań, łzy śmiechu same cisnęły się do oczu.

Człowiek potrafi być wyjątkowo głupi w zestawieniu z maszyną, zwłaszcza kiedy jej niedoskonałość wymusza na nim głupotę jego zachowań.

21.07.2008

Evil Elvis, czyli z notatnika perkusisty

Zmieńmy rytm - boli mnie pośladek
Ojca Tadeusza Polskę orły obesrały
Grajmy psychodelię póki Elvis zły
Rymy z metra (cięte) na kartce powstały

19.07.2008

Mroku dwie twarze

Nie wystarczy użyć czerni aby pokazać mrok.

Przeczytałem dziś Black Hole Charles'a Burns'a. Kreska zbyt "cienka" aby obronić literacki przekaz. Przekaz naiwny. Franca wynaturzająca ciała nastolatków. Na tle choroby - walka o uczucia.

Życie codzienne jako narkotyczno-alkoholowa marmolada, z której nie byłem w stanie wygrzebać ani piękna ani odrazy. Komiks na tyle ciekawy na ile może być ciekawe oglądanie grupy nastolatków pod blokiem.

Oglądanie dzień po dniu. Oglądanie przez rok. Oglądanie jak bardzo wypryski na twarzy są w stanie odizolować jednostkę. Odsunąć jego od tej najbardziej wypomadowanej na osiedlu. Odsunąć ją od tego z najgrubszym... łańcuchem.

Zmiany fizjonomii jeżeli miały przerażać - bawią, jeśli miały pachnieć perwersją - wywołują uśmiech politowania.

Czerń zbyt różowa.


Sztuczność człowieka potrafi oślepić jeżeli zestawi się ją z życiem robota.

Wczorajszy seans WALL-E.
Nie, nie zamierzam zamienić tego bloga w notatnik recenzenta.
Kilka luźnych uwag.

Rasa ludzka przedstawiona jako wypaczona przez rozwój technologiczny masa. Masa niezdolna do poruszania się o własnych siłach. Zbiorowisko pozbawione świadomości otaczającego je świata. Mięśnie ustępujące na rzecz tłuszczu. Reklama wypierająca sztukę. Ekran zastępujący twarz drugiego człowieka.
Bajka? Może. Wzruszająca? Owszem. Postawiony przed wyborem spędzenia czasu z wytworem błyskotliwości Pixaru oraz dręczącym mnie krówkowatością ciągnięcia Otworem, wybieram... and the winner is... WALL-E.

Jedna z wisienek na torcie - zakończenie ładowania baterii Walle'go sygnalizowane dźwiękiem startowym komputerów Mac. Ukłon twórców w stronę producenta wykorzystywanego sprzętu/oprogramowania? Popieram ;-)

...i jeszcze jedna wisienka, którą zbyt łatwo przeoczyć, kiedy pani sprzątająca dyszy z miotełką nad ostatnimi widzami opuszczającymi salę. Zakończenie filmu jako kalejdoskop epok w sztuce i technologii. Od hieroglifów, przez impresjonizm, postimpresjonizm... po gry komputerowe.

14.07.2008

Polowanie zakończone


IMG_1533
Originally uploaded by marcin.wisnios

Najcelniejsze strzały w galerii flickr'a.

13.07.2008

Płonie niebo

...nad Warszawą. Piękne. Bateria na wyczerpaniu przy czwartym uderzeniu burzy.
Na jedno kliknięcie migawki kilka(naście) uderzeń. Nie ma ulic. Potoki. Nie ma spokoju. Ryk. Nic nie ma. Jest tylko burza.

1.07.2008

Co jedzą łajdaki?

Łajdaki zawsze jedzą kokatile.