
31.12.2009
Originally uploaded by marcin.wisnios
Tchnąłem ducha przez opuszki palców. Powstał, rozejrzał się i splunął. Zrzucił strzępki kodu z ramienia. Stoi. Taki mały Typer Shark ;-) Jak go wykorzystam - nie wiem. Już go jednak pulubiłem.

Nigdy nie wiesz kiedy sprytne czerwone nitki zechcą opuścić jej gniazdo.
Z drugiej strony - schemat przedstawia brak wpływu otwartych drzwi na cyrkulację powietrza (schematycznie oznaczoną na rycinie jako czerwona pętla).
Z trzeciej strony... na rycinie po prawej brak lizakoludka, więc może to oznaczać tylko jedno - czerwona nitka, po otworzeniu drzwi, wyrzuciła go za nie, albo sam się wyrzucił, z taką siłą, że aż nitka się wzburzyła...
Jedna tabliczka i tyle niewiadomych.
Jedno jest pewne - dobrze, że niedziela i drzwi zamknięte.

Od dziś mieszka z nami Gehthuda z Helu. Jest ciągle na lekkim gazie, ale nikt jej nie ma tego za złe.

Niestety, większość zdjęć została wykonana przez szybę, przez co straciły na ostrości i jakości.

Nigdy nie wiesz kto czai się w lesie... i kto redagował książkę twojego dziecka.

0.5 kg mąki
1 litr mleka
2 jajka
0 odrzutów
2 godziny smażenia
I najlepsze na koniec... ani jeden nie zjedzony,... do czasu zrobienia zdjęcia ;-)

Tylko jedno zdjęcie zapowiadające tym razem, aby znajome blogi nie zazdrościły ilości postów :P
Bezpośredni link do setu: http://www.flickr.com/photos/wisnios/sets/72157619511449635/


Dziś na Mokotowie odbył się coroczny marsz miłośników suszu i kolekcjonerów liści.
Największe okazy prezentowali zbieracze z całej dzielnicy.
Na pobliskiej połaci zieleni, przy zbiegu ul. Domaniewskiej i Abramowskiego, zapaleni hobbyści mogli wysłuchać, przygotowanych specjalnie na tę okazję wykładów. Swoje utwory prezentowała również zaprzyjaźniona grupa seniorów - Wibratton.
Nad porządkiem czuwał dzielny radiowóz marki VW oraz jego nie mniej dzielna załoga.

Długo nie mogłem się zdecydować czy i które ze zdjęć Soni chciałbym pokazać szerszemu audytorium. Zdjęć jest już grubo ponad tysiąc. Każde (prawie) inne. Tak, wiem. Są całe serie zdjęć, na których tylko my jesteśmy w stanie szybko wskazać różnice - mały grymas, mrugnięcie powieki, lekka linia uśmiechu.
Dla osób z zewnątrz to kelejne dziecko i jego nienormalni ze szczęścia rodzice. Niech tak pozostanie.
Wracając do zdjęcia - myślę, że to właśnie na nie czekałem.
